Arcybiskup Głódź - „swój człowiek”


Tak mogą pomyśleć niektórzy, gdy dowiadują się o relacji fotografa, który narzekał, że nie mógł zrobić zdjęcia arcybiskupowi. Bo gdy arcybiskup był zirytowany, nie owijał w bawełnę, tylko powiedział prosto z mostu. „Swój człowiek” - takie słowa znalazły się w “Niedzieli” o arcybiskupie Sławoju o http://www.niedziela.pl/artykul/32542/nd/Zwyczaje-arcybiskupa-Slawoja

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że w ostrych słowach może potraktować kogoś Jurek Owsiak. Jednak poza nim i kilkoma osobami z show biznesu, będzie dla wszystkich zaskoczeniem, gdy ktoś znany, zwłaszcza polityk albo duchowny użyje mocniejszych słów. Mogą one później długo żyć w mediach. Przykładem może być to, co powiedział śp. Lech Kaczyński do Dziada albo to, w jaki sposób Adam Michnik chciał, by zagwarantować spokój Generałowi.

Istnieje więc medialna zasada: jeśli komuś znanemu, kto nie jest z show biznesu, wymknie się coś, czego nie powinien powiedzieć, wówczas ktoś, kto to słyszy (a jeszcze lepiej: nagrywa) ma swoje pięć minut.

Jeśli prawdą jest to, co mówi fotograf, to jest oczywiste, co powinien zrobić “swój człowiek”. Najpierw, ponieważ jest chrześcijaninem, powinien przeprosić. Wszyscy to docenią i zrozumieją. Zapomną o błędzie i docenią pokorę, na którą powinien zdobyć się “swój człowiek”, gdy jest biskupem. A jako “swój człowiek” - powinien zaprosić fotografa do Gdańska, by zrobił zaległe zdjęcie, a przy okazji sfotografował gabinet, sypialnie, jadalnię.

“Swój człowiek” - to taki, który popełnia błędy. Jak każdy człowiek. Ale wszyscy, którzy bliżej go znają, nie pamiętają ich. Teraz arcybiskup ma szansę, by mówili o nim “swój” nie tylko ci, którzy go bliżej znają. Czy z niej skorzysta?

PS.

Znam odpowiedź. Utwierdza w niej wypowiedź księdza Bartłomieja Starka - sekretarza arcybiskupa. Stwierdził na temat incydentu, że nie chce mu się wierzyć. Ale przecież w ten sposób mówi: to wielka rzecz, arcybiskup nie mógł się tak zachować! Czy w tej sytuacji sekretarz mógł powiedzieć coś bardziej dla arcybiskupa niekorzystnego? O ileż prościej jest stwierdzić - jeśli tak rzeczywiście się stało, to arcybiskup na pewno przeprosi… W każdym razie już chyba lepiej, gdyby sekretarz zacytował prezydent Gronkiewicz-Waltz - w sprawie arcybiskupa radziła, by pytać prezydenta Kwaśniewskiego - bo on z nim latał.