Sacercelebryci w oparach obłudy


Od kilkunastu dni polska opinia publiczna żyje sprawą „10 sierot” z Syrii, które to prezydent Sopotu Jacek Karnowski chce przyjąć do Sopotu. Sprawa, która ma wydźwięk wyraźnie polityczny, a nie humanitarny. Wcale nie chodzi tu bowiem o pomoc sierotom, ale o kolejne wywoływanie awantury. A może znowu chodzi o temat zastępczy? Aby odciagnąć uwagę opinii publicznej od tego, co dzieje się w warszawskim Ratuszu, od afery reprywatyzacyjnej? Jeśli p. Karnowski tak bardzo jest zatroskany o los dzieci, to może najpierw dofinansuje domy dziecka i inne ośrodki na podległym jemu terenie, bo jak się okazuje nie jest w nich aż tak różowo (http://niezalezna.pl/93414-karnowski-chce-w-sopocie-dzieci-z-aleppo-ale-wydatki-na-dom-dziecka-tnie). Zresztą jak bardzo politycy PO są zatroskani o los biednych dzieci, swego czasu pokazał (wtedy jeszcze członek PO) Stefan Niesiołowski w swojej osławionej wypowiedzi nt. szczawiu i mirabelek.

Pomijam już fakt, że sprawa ta została totalnie zmanipulowana, gdyż w piśmie Karnowskiego do p. Premier B. Szydło nie ma mowy o żadnych „10 sierotach” ale o dzieciach i ich rodzinach. Nie ma żadnych szczegółów, a jedynie czysty populizm. Znów powtórzę, nie chodzi tu o pomoc tym dzieciom, ale o działanie na przekór Rządowi, który jak wiadomo, nie zgodził się na kwoty tzw. „uchodźców”, na które przytaknął poprzedni wiernopoddańczy wobec Berlina i Brukseli nie-rząd. Chodzi więc o ominięcie tego zakazu i wykorzystuje się do tego perfidnie dzieci. Ale przecież PO już wielokrotnie dało dowody tego, że nie ma w tej terrorystycznej (w sensie moralnym) formacji granic podłości, których nie byliby w stanie przekroczyć. A może p. Karnowski jak jego kolega Donald Tusk też liczy na jakąś ciepłą posadkę w Brukseli?

Nad losem „10 sierot” faryzejsko rozdzierają swoje szaty (o ile je noszą, bo częściej występują w kolorowych koszulach z muchą niż w habicie czy koloratce) „kapelani” PO i GW, czyli sacercelebryci ks. Grzegorz Kramer SJ i o. Tomasz Dostatni OP. W pełnych emocji i populizmu (dzisiaj to takie modne słowo) tekstach użalają się, jęczą jakim to narodem jesteśmy, jakimi katolikami, skoro boimy się przyjąć „10 sierot”. Linki do artykułów: http://grzegorzkramer.pl/uchodzcy-nie-znikneli/?utm_source=deon&utm_medium=link_artykul; https://blog.dominikanie.pl/tomasz-dostatni/2017/02/05/solidarnosc-i-sprzeciw-dzieci-z-aleppo-i-rodziny-z-dworca-w-brzesciu/

Powiem „szanownym” sacercelebrytom jak my Polacy pokazujemy – cytując ks. Kramera –  w końcu, że ta nasza wiara jest żywa, a korzenie nie zgniły:

  • każdego roku dzięki CARITAS Polska przyjmuje nie dziesiątki, ale tysiące dzieci z Ukrainy, które pochodzą z ubogich rodzin i daje się im w ten sposób możliwość nie tylko wakacyjnego odpoczynku, ale i dożywia oraz otacza opieką medyczną;
  • przyjęliśmy (w tej chwili już miliony) uchodźców i imigrantów z Ukrainy, Białorusi i Czeczeni. Dajemy im bezpieczeństwo, opiekę medyczną, pracę i godne warunki życia, dzięki którym oni mogą wspierać swoje rodziny pozostawione w swoich krajach ojczystych;
  • setki, a może już i tysiące, polskich rodzin podjęło się „adopcji na odległość” i wspiera w ten sposób regularnie ubogie dzieci i sieroty w Afryce i innych krajach świata;
  • dziesiątki akcji wspierających naszych Rodaków na Wschodzie jak choćby „Paczka dla Rodaka”;
  • zbiórki ofiar organizowane przez polskie parafie, bez której to pomocy, my polscy księża pracujący na misjach nie moglibyśmy normalnie funkcjonować w krajach afrykańskich, na Ukrainie, Białorusi, Rosji itd. Nie mielibyśmy środków na budowę kościołów,  sierocińców, na pomoc ubogim i chorym… Sam i parafia na Ukrainie, w której pracuję, z takich zbiórek korzysta. Stojąc przed kościołami w Polsce i prosząc o ofiary doskonale wiem jak WIELKIE SERCA mają Polacy! Wzruszenie mnie ogarnia gdy podchodzą do mnie studenci i rzucają (jak ewangeliczna wdowa) wszystko, co mają.

To zaledwie kilka przykładów tego jak my Polacy w praktyce zdajemy „egzamin z naszego bycia chrześcijaninem”, a jest ich o wiele, wiele więcej! Niech więc sacercelebryci nie judzą i nie jątrzą! Obowiązkiem państwa, rządu jest zapewnienie swoim obywatelom bezpieczeństwa i porządku, aby nie dochodziło do takich sytuacji jak w Niemczech, Francji, Belgii… Te kraje w sposób niekontrolowany powpuszczały takie „sierotki”, które teraz rabują, gwałcą i mordują. I praktycznie nie można im nic zrobić, no bo są nieletni! Internet pełen jest takich doniesień. Zdaje się, że wspomniani sacercelebryci z Internetu potrafią korzystać, to niech zobaczą do czego nawołują!

W całej tej aferze z „10 sierotami” wielu obłudnie powołuje się na papieża Franciszka, że ten przyjął uchodźców. Tak to prawda! Z Lampedusy przywiózł ze sobą trzy muzułmańskie rodziny. Wielu miało Mu nawet to za złe, że zabrał tylko muzułmanów. Podczas konferencji prasowej na pokładzie samolotu, pytany o to, dlaczego zabrał ze sobą trzy syryjskie rodziny wyznawców islamu, odparł: - Nie wybierałem między chrześcijanami a muzułmanami. Te rodziny miały dokumenty w porządku i dlatego było to możliwe. Wyjaśnił, że były też dwie rodziny chrześcijańskie, ale nie miały wymaganych dokumentów.

Czyli rodziny te zostały poddane weryfikacji i dlatego mogły zostać zabrane. W tym duchu została też sformułowana odpowiedź  jaką otrzymał p. Karnowski od Rządu. Łatwo jest rzucić hasło, że przyjmiemy „10 sierot”, a jeśli wśród nich, gdyby zostały przyjęte bez wymaganej kontroli, znalazł się choćby jeden osobnik, który wejdzie w konflikt z prawem, to kto będzie za to odpowiadał? Pan Karnowski? Ks. Kramer? Ojciec Dostatni?

Zresztą niech sacercelebryci przypomną sobie nauczanie Chrystusa i Kościoła. Pomoc najpierw trzeba okazać najbliższym, a potem innym. Chrystus rozsyłając uczniów mówi do nich:  Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela (Mt 10,5-6). A w rozmowie poganką, która prosi Go o uzdrowienie córki mówi: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela... Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucać psom (Mt 15,24-26). Dopiero później stwierdza: Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić, aby słuchały głosu mego (J 10,16). A po swoim zmartwychwstaniu daje wyraźny nakaz: Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28,19).

W tym duchu wypowiedział się również papież Franciszek podczas swojego przemówienia na Wawelu. Mówił wtedy: Trzeba zidentyfikować przyczyny emigracji z Polski, ułatwiając powrót osobom, które chcą wrócić. Jednocześnie potrzebna jest gotowość przyjęcia ludzi uciekających od wojen i głodu; solidarność z osobami pozbawionymi swoich praw podstawowych, w tym do swobodnego i bezpiecznego wyznawania swojej wiary.

Czyli znów, najpierw trzeba pomóc swoim, którzy z takich czy innych przyczyn opuścili Polskę, a później uczynić co w naszej mocy, aby pomóc innym. I wśród  tych „innych” też Papież niejako wyróżnia tych, którzy są pozbawieni swobodnego i bezpiecznego wyznawania swojej wiary. A tymi, którzy są pozbawiani tego prawa są właśnie chrześcijanie! Jakoś nie słyszałem, aby gdzieś prześladowano muzułmanów.

Niech więc sacercelebryci pozszywają swoje rozdarte faryzejskie szaty i zanim je następnym razem rozerwą zastanowią się w jakim celu to robią, komu chcą „dokopać”, komu i za ile się przypodobać… Bo całe to ich „oburzenie” z miłością bliźniego, to raczej niewiele ma wspólnego!

Pomagać trzeba mądrze!

Zgłoś post do moderacji