Cud - Elżbieta Sanna


W sobotę, 17 września 2016 roku, oczy pallotyńskiego świata były zwrócone na piękną, XI-nastowieczną  bazylikę św. Trójcy w Codrongianos koło Sassari na Sardynii. To właśnie tutaj miała miejsce uroczysta Eucharystia, podczas której Elżbieta Sanna, świecka współpracownica św. Wincentego Pallottiego, została ogłoszona błogosławioną. Mieszkańcy Sardynii z radością i poczuciem dumy przybyli na tą uroczystość aby radować się z oficjalnego uznania za błogosławioną tej, która dla nich zawsze była świętą. Księża, siostry pallotynki, członkowie Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego z różnych części świata przybyli na Sardynie dziękując Bogu za wyniesienie do chwały ołtarzy Elżbiety Sanna, wdowę i matkę siedmiorga dzieci, która żyła na przełomie XVIII i XIX wieku. Wśród tych co przybyli do Codrongianos jest również Susana Correia da Conceição.

Prawie czterdziestoletnia kobieta, o latynoskiej karnacji skóry, uśmiechnięta, w jej wzroku widać skupienie i zdenerwowanie. Wiele osób do niej podchodzi, dotyka, obejmuje robi sobie z nią zdjęcie. Kim jest Susana Correia da Conceição? Bo to właśnie o niej mowa. Młoda osoba, która w najpiękniejszym okresie swojego życia zmierzyła się z chorobą, która zmieniła całe jej życie. Kobieta która nigdy nie straciła wiary, która  dostąpiła na sobie znaku obecności Boga wśród nas. Tak Susana opisuje sama siebie.

Pierwszy raz spotkałem Susane piętnaście lat temu. Wtedy była aktywnym członkiem grupy młodzieżowej i Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego w parafii Matki Bożej Fatimskiej w Niteroi. W tej parafii pracowali polscy pallotyńscy misjonarze. Czym się wyróżniała Susana? Można powiedzić, że niczym. Była radosna, zaangażowana w życie parafii, czytała na Mszach świętych, prowadziła spotkania młodzieży, wykonywała wszystkie prace tak samo jak inne osoby w jej wieku. Jednak wśród nich wyróżniała się. Miała sparaliżowaną rękę. Dla wiele młodych osób wiadomość o chorobie nowotworowej kości staje się początkiem depresji, utraty sensu życia. W jej życiu nie było tak.

Jak wspomina jej choroba została odkryta we wczesnym okresie rozwoju, lekarze zdecydowali się na operację. I wtedy stał się pierwszy cud. Operacja mogła zakończyć się amputacją ręki. Obudziłam się i widzę że mam obie ręce. To był cud! Po chwili zorientowałam się że operowana ręka jest sparaliżowana. Nie było łatwo przystosować się do życia z fizyczną ułomnością. Mama od początku nie wyręczała Susanę w codziennych obowiązkach. Mimo sparaliżowanej ręki sama musiała wykonywać prace domowe. Najprostsze czynności, takie jak: mycie, czesanie, ubranie stały się prawdziwym wyzwaniem. Poza domem Susana jako młoda, ładna dziewczyna z niesprawną ręką nie zawsze była przyjmowana dobrze. Jak sama mówi: wiele wycierpiałam. Nie wszyscy mogli zaakceptować że ona, będąc w kwiecie wieku zmaga się w chorobą, nie nadąża w normalnej pracy za innymi dziewczynami w jej wieku. W grupie młodzieżowej znalazła radość i zrozumienie. Nie litowali się nad nią, ale traktowali ją jak jedną z nich, mimo ograniczeń mogącą wykonywać takie same czynności jak inne osoby.

W grupie Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego po raz pierwszy usłyszała o Elżbiecie Sanna. Susana wiedziała że Elżbieta Sanna należała do najbliższych współpracowników św. Wincentego Pallottiego ale zastanawiała się jak to jest możliwe że Elżbieta, która również miała sparaliżowane ręce stała się jedną z największych dobroczyńców pallotynów. Susana otrzymała książkę o Elżbiecie Sanna i postanowiła stać się taka jak ona! Susana modliła się dużo. Elżbieta Sanna zainspirowała jej życie. Wiedziałam, że Bóg mnie uzdrowi! Z tą wiarą, prosząc o pomoc Elżbietę Sanna, nadszedł dzień rekolekcji młodzieżowych. Było to 18 maja 2008 roku. Niedziela Trójcy Świętej. Około stu młodych ludzi modli się w kościele. Susana z koleżanką Monique w kaplicy Najświętszego Sakramentu. Susana wspomina, że modliła się właśnie za Monique, dotyka Tabernakulum i czuje że może poruszać ręką! Krzyk radości, płacz wdzięczność Bogu – to pierwsze uczucia po uzdrowieniu. Wiadomość szybko rozeszła się wśród zgromadzonej młodzieży. Wszyscy w modlitwie uwielbiają Boga za tak namacalny znak Jego obecności wśród nas. Susana została uzdrowiona natychmiast i całkowicie. Sparaliżowana ręka po ośmiu latach jest w pełni sprawna. Nie potrzeba żadnej rehabilitacji, ćwiczeń… Pytam Susane co zrobiła po uzdrowieniu. Z pewnym zawstydzeniem, nieśmiałością uśmiecha się i opowiada że… poszła do restauracji na obiad. Po ośmiu latach niemożności zjedzenia posiłku używając sztućców poszła żeby zjeść obiad używając noża i widelca!

Wieczorna Msza św. na zakończenie rekolekcji młodzieży. Po rekolekcjach ze świadectwem nastąpiło wiele nawróceń. Dla młodzieży był to niezaprzeczalny dowód na obecność Boga wśród nas. W rekolekcjach uczestniczyło wielu młodych o nieugruntowanej wierzy oraz tych którzy często uczestniczyli w spotkaniach kościołów innych wyzwań, teraz stało się jasne że Pan Bóg może przemienić również ich życie. Proboszcz Ks. Marek Karny SAC prosi Susane żeby złożyła świadectwo z uzdrowienia. Susana z entuzjazmem opowiada o tym wszystkim co większość zgromadzonych dobrze wiedziało. O początkach choroby, o ośmiu latach zwycięstw w podejmowaniu trudności wykonywanych codziennych prac. O poznaniu życia Elżbiety Sanna i próśb żeby być tak jak ona: osobą użyteczną mimo swoich ułomności fizycznych. Opowiada o pewności że pewnego dnia zostanie uzdrowiona. Ja czekałam długich osiem lat, ale wiem że dla Pana Boga była to tylko chwila… Z pewnością w głosie Susana stwierdza, że Bóg uzdrawia, ingeruje  w nasze życie w momencie który On uzna za najodpowiedniejszy. Łzy radości, wdzięczność, entuzjazm… Po Mszy św. Ksiądz Marek prosi Susane żeby spisała to wszystko co się wydarzyło. Na zakończenie trzech stron ostatnie zdanie: to wszystko napisałam uzdrowioną ręką!

O uzdrowieniu został poinformowany arcybiskup Niteroi Alano Maria Pena i postulator procesu beatyfikacyjnego Elżbiety Sanna Ks. Jan Korycki SAC. Dla nich rozpoczyna się długi proces zbierania dokumentacji medycznej, teologicznej które zostały przedstawione w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. A dla Susany rozpoczęło się ponownie normalne życie. Na początku myślała o wstąpieniu do zakonu. Po rocznym postulacie stwierdziła że to jednak nie jest jej droga, chce tak jak Elżbieta Sanna prowadząc normalne życie kobiety służyć drugiemu człowiekowi. Kardynał Angelo Amato podczas Mszy św. beatyfikacyjnej nazwał Elżbietę „pokorną naśladowczynią Chrystusa i troskliwym świadkiem Jego Miłości”, „kobietą miłosierdzia”.

Susana w grupie Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego stara się razem z innymi pomagać innym. Modli się, pogłębia swoją wiedzę religijną, poznaje lepiej św. Wincentego Pallottiego, wykonuje uczynki miłosierdzia.

22 stycznia 2016 roku, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Wincentego Pallottiego, Ojciec Święty Franciszek upoważnił Kongregację Spraw Kanonizacyjnych do promulgowania dekretu dotyczącego cudu przypisywanego wstawiennictwu Czcigodnej Sługi Bożej Elżbiety Sanny, członkini Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Natychmiastowe, całkowite i trwałe uzdrowienie Susany w 2008 r. uznane zostało za cud!

Teraz 17 września w Codrongianos zostało potwierdzone to co dla Susany, mieszkańców Sardynii i członków Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego było wiadome od zawsze: Elżbieta Sanna jest błogosławioną. Elżbieta była osobą prostą, analfabetką cechującą się mocną wiarą, zakorzenioną głęboko w jej sercu. Rozmawiam z Susaną i uśmiechamy się widząc podobieństwa między jej życiem i życiem błogosławionej Elżbiety. Błogosławiona gdy miała 3 miesiące, zapadła na ospę i chociaż przeżyła ją, to jednak choroba pozostawiła w niej trwały ślad w postaci częściowego paraliżu ramion i zacinania się w mowie. Nie przeszkadzało jej to w normalnym rozwijaniu się, a swoje kalectwo traktowała jako coś oczywistego, uczestnicząc – jak inni – w codziennych pracach domowych i polowych. Susana już jako osoba dorosła dostąpiła paraliży ręki ale mimo tego wykonywał pracę normalnie tak jak inne kobiety w jej wieku. Elżbieta chciała wstąpić do klasztoru, ostatecznie jednak 13 września 1807 wyszła za mąż. Było to bardzo udane, zgodne i kochające się wzajemnie małżeństwo, a Elżbieta urodziła 7 dzieci, z których dwoje zmarło we wczesnym dzieciństwie. Również Susana po uzdrowieniu chciała podjąć życie zakonne, teraz uśmiecha się i zaprasza na swój ślub który ma odbyć się w listopadzie. Mówi że raczej nie będzie miała tak jak błogosławiona Elżbieta siedmioro dzieci, ale z pewnością wychowa je z wierzę Jedynego Boga który ukazuje swoją wielkość poprzez cuda każdego dnia. Nie zawsze tak spektakularnych jak uzdrowienie z choroby ale każdego dnia pokazuje nam cud swojej miłości. Susana jest pewna: tak jak Bóg zaingerował w jej życie, może zaingerować w życie każdej innej osoby.

opublikowano w: Apostoł Miłosierdzia Bożego, styczeń 2017

17 lutego po raz pierwszy obchodzimy w Kościele wspomnienie dowolne błogosławionej Elżbiety Sanna