Sprowadzeni na manowce

Sprowadzeni na manowce


Wojciech Żmudziński SJ ("Kościół nie akceptuje wrogości wobec uchodźców") ma rację, pisząc o przedstawieniu "Klątwa" w państwowym Teatrze Powszechnym, że nie ma to nic wspólnego ze sztuką. Tak. Kultura sięgnęła bruku. Szkoda tylko, że jezuita nie zauważa jednej rzeczy. Nie da się tworzyć sztuki będąc na państwowym garnuszku. Prawdziwa sztuka potrzebuje wolności, tzn. artysta musi być wolny i nie może być uzależniony od pieniędzy, które pochodzą od państwa mającego monopol do legalnego stosowania przemocy, czyli ściągania podatków na każdy projekt, który sobie wymyśli. To znaczy, że kultura sięgnęła już bruku o wiele wcześniej. W tym momencie, kiedy artyści zaczęli grać za państwowe pieniądze. 

Nie zauważając tego, W. Żmudziński popełniana kolejny błąd w swoim rozumowaniu. Pisze, że Polacy są wrogo nastawienie do uchodźców. Prawda. Jezus powiedział: "Byłem przybyszem, a przyjęliście ,mnie" (Mt 25, 35). Ale Przyjęcie obcego zakłada posiadanie przez przyjmującego na własność domu. Mam wrażenie, że jezuita chce zaprosić kogoś nie do swojego domu i dziwi się, że ludzie nie chcą. Mnie dziwi jego święte oburzenie.  A może ci ludzie po prostu boją się? Czy nie mają do tego prawa? Każdy podejmuje decyzje sam w swoim sumieniu. Własność prywatna zapewnia rodzinie konieczną życiową przestrzeń. To jest przestrzeń, w której człowiek ma prawo do podejmowania autonomicznych decyzji. Dzisiaj może ktoś nie chce przyjąć uchodźcy, ale jutro może zmieni zdanie. Mogę co najwyżej przypominać o nauczaniu Chrystusa, ale nie mogę za nikogo decydować, a tym bardziej zmuszać kogoś do takich działań.

Problem zaczął się już o wiele wcześniej. Był to dzień, kiedy zaczęliśmy rozdawać cudzą własność i nazywać to dobroczynnością.

Po raz kolejny widzę, że brak szacunku dla własności prywatnej sprowadza ludzi na manowce.

Zgłoś post do moderacji