Religia i odpowiedzialność za zamachy


Nie zamykano kościołów, gdy IRA dokonywała zamachów - również takie w pewien sposób usprawiedliwiające islamizm słowa można usłyszeć po wczorajszym zamachu. Ugruntowują one przekonanie, że w zasadzie wszystkie religie są takie same. Oświeceni ateiści powiedzą “tak samo złe”. Ci bardziej tolerancyjni będą skłonni zaakceptować stwierdzenie “tak samo dobre” dla tych, którzy potrzebują tego rodzaju terapii duchowej. Taka jest dzisiejsza świadomość społeczna.

Katolicy, którzy nie zaakceptują stwierdzenia, że ich religia jest taka sama, jak inne, wydają się być ciemni, nieoświeceni. Chociaż Kościół głosi, że zbawienie dotyczy wszystkich ludzi i w innych religiach są ziarna dobra i prawdy, chociaż przyznaje się do winy za palenie heretyków i “nawracanie” siłą, to jednak nie godzi się na takie uproszczenia dzisiejszego świata.

Trudno zaakceptować insynuację, że katolicy z IRA działali pod wpływem Kościoła katolickiego. No chyba że chodzi o wpływ na ich sumienia, pod którego wpływem uprzedzano o planowanym wybuchu, tak, by można było przeprowadzić ewakuację obiektu i by nie było ofiar. Ale z pokorą trzeba przyznać - wpływ katolicyzmu na IRA był za mały. By był większy, nie było sensu zamykać kościołów. Ale już tak nie jest z meczetami. Bo są imamowie, którzy wzywają do zabijania niewiernych.

Oczywiście nie jest rozwiązaniem problemu zamknięcie meczetów. Ale należy odpowiednio jasno przedstawiać kwestie związane ze sposobem myślenia islamu. Jest ono takie: islam jest najlepszą religią, a prawo szariatu najdoskonalszą formą zorganizowania państwa.

Tymczasem wszystkim powinno zależeć na wspieraniu ewolucji islamu i reinterpretacji Koranu. Jest to możliwe wtedy, gdy w świadomości społecznej będzie wiedza, że są fragmenty świętej księgi muzułmanów, którą powinni oni nie odczytywać dosłownie. Przykładem może być to, co ma miejsce w Maroku. Tam dopuszcza się na odejście od islamu. Kara śmierci, którą za taki akt przewiduje prawo szariatu została historycznie zinterpretowana. Tłumaczy się, że wówczas religia i państwo były jednym i odejście od religii znaczyło zdradę stanu karaną śmiercią (podobnie jak np. szpiegostwo). Dziś sytuacja jest inna i dlatego można zaakceptować odejście od islamu.

Czy chrześcijaństwo nie różni się tylko tym od islamu, że wcześniej do historycznych wniosków doszło? Jest zasadnicza różnica, którą niewierzący lub niezorientowany w kwestiach religijnych nie dostrzega. Otóż jak wspomniałem Koran wymaga reinterpretacji, by nie traktować dosłownie słów np. o karze śmierci dla opuszczających islam. Tymczasem Biblia wymagała interpretacji, by uzasadnić “nawracanie siłą” lub palenie na stosie czyli odejście od dosłownego nakazu miłości bliźniego. Dobrze ilustruje to sytuacja z cudzołóstwem. Mimo różnego typu zapędów, w chrześcijaństwie nie doszło do karania śmiercią za cudzołóstwo. Po prostu nie da się tak zinterpretować ewangelii, by obejść słowa: “kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień”. Tymczasem prawo szariatu przewiduje śmierć za cudzołóstwo i muzułmanie powinni się zatroszczyć o reinterpretacje Koranu, by ich prawo było bardziej humanitarne.

Tej subtelnej różnicy między Pismem świętym a Koranem większość ludzi nie dostrzega. Nie dlatego że islam i chrześcijaństwo są podobne. Ale dlatego, że ludzie są do siebie podobni. I w chrześcijaństwie jest wielu takich, którzy chcieliby podporządkować innych własnym poglądom tłumacząc, że tak mówi Biblia. Zapominają oni, że Biblia mówi przede wszystkim o pokorze, o wolności i miłości, w których nie ma miejsca na przymus. Papież Franciszek mówi o takich ludziach, że zmieniają wiarę w ideologię. Niestety, bliżej jest wtedy takim chrześcijanom Koranu niż do Chrystusa. Nie znaczy to, że Ewangelia i Koran są sobie bliskie lub podobne.