Co to jest prozelityzm?

Co to jest prozelityzm?


Nie należy uprawiać prozelityzmu! – twierdzi papież Franciszek. Ale czym jest ów prozelityzm, którego katolik powinien się wystrzegać? W Słowniku Języka Polskiego PWN czytamy, że prozelityzm, to „dążenie do pozyskania nowych wyznawców jakiejś religii lub idei”. Czy zatem w dążeniu do pozyskania nowych wyznawców wiary katolickiej jest coś złego? Wszak wielcy misjonarze, jak Paweł Apostoł, czy też św. Franciszek Ksawery, z wielką gorliwością starali się pozyskać nowych wyznawców Chrystusa. Czyż św. Andrzej Bobola nie nauczał prawosławnych, aby nawrócili się do Kościoła katolickiego, za co poniósł śmierć męczeńską? Należy zatem założyć, że w potępieniu prozelityzmu nie chodzi o pozyskiwanie nowych wiernych Kościoła katolickiego, ale o sposób, w jaki się to robi.

Na pewno należy odrzucić nawracanie przemocą. Tyle że dzisiaj katolicy nikogo przemocą nie nawracają. Wręcz przeciwnie, sami w wielu regionach świata stają się ofiarami przemocy na tle religijnym. Godne potępienia jest też zyskiwanie wyznawców za pomocą mamony lub za pomocą różnego rodzaju technik manipulacyjnych, jakie stosują na przykład sekty. Choć trzeba przyznać, że pojęcie technik manipulacyjnych nie jest precyzyjne. Ktoś wrogi Kościołowi katolickiemu może się dopatrzeć manipulacji w zwyczajnym kazaniu na temat zmartwychwstania Jezusa i życia wiecznego. Uzna, że opowiadanie tego rodzaju „bajek” jest swoistą manipulacją. Należy zatem uściślić, iż z rzeczywistymi manipulacjami mamy do czynienia tam, gdzie stosowane techniki mają na celu ograniczenie samodzielności myślenia i wolności podejmowania decyzji słuchacza. Czy w Kościele katolickim występuje prozelityzm oparty na ograniczających wolność ludzi technikach manipulacyjnych? Nie słyszałem, choć jakieś pojedyncze przypadki mogą się zdarzać.

Sobór Watykański II stwierdza jasno: „Kościół surowo zabrania zmuszać kogoś do przyjęcia wiary lub doprowadzać do niej czy przynęcać niegodziwymi środkami” (Ad Gentes, 13); „W rozpowszechnianiu wiary religijnej trzeba zawsze wystrzegać się wszelkiej działalności, która miałaby posmak przymusu albo nieuczciwego nakłaniania, zwłaszcza w stosunku do ludzi prostych czy ubogich” (Dignitatis humanae, 4). Jednocześnie Sobór na różne sposoby podkreśla potrzebę ewangelizacji, głoszenie Jezusa Chrystusa jako zbawiciela wszystkich ludzi. Kościół przestałby być Kościołem, gdyby nie realizował misyjnego nakazu samego Chrystusa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19).

W niektórych wypowiedziach Franciszek podkreśla, że ważniejsze są czyny, niż słowa. Młodemu człowiekowi, który zapytał papieża, co powinien powiedzieć swojemu niewierzącemu przyjacielowi, Franciszek odpowiedział: „Słuchaj, ostatnią rzeczą, którą musisz zrobić, to mówienie! Zacznij czynić, on to zobaczy i postawi tobie pytanie, a wówczas ty odpowiesz”. Ojciec święty nie przekreśla bezpośredniego przepowiadania Chrystusa, typu: „Słuchaj! Przyjmij Jezusa jako zbawiciela”, ale wskazuje, że w dzisiejszym świecie bardziej przemawia świadectwo czynów. Jest to ta sama myśl, którą Jan Paweł II wyraził w „Nono millennio ineunte”: „Miłosierdzie czynów nadaje nieodpartą moc miłosierdziu słów”.

Z drugiej jednak strony nie wolno zapominać nam o przykładzie i nauczaniu Apostoła Narodów, który pisał do Koryntian: „Spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego” (1 Kor 1,21-23). Głupstwo głoszenia! Nie musimy być chodzącymi wzorami cnót wszelakich, aby głosić Słowo Boże. Wszak w przepowiadaniu Ewangelii nie wskazujemy na nasze wielkie czyny, ale na osobę Jezusa Chrystusa. Dlatego słusznie ktoś powiedział, że Dobrą Nowinę może przynieść także prostytutka. Moc Ewangelii nie opiera się na kaznodziei, ale na Duchu Świętym, posłanym nam przez Zmartwychwstałego.

Św. Paweł wzywa niejakiego Tymoteusza: „Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz” (2 Tm 4,2). Taka postawa nie jest prozelityzmem, który każe odrzucić Franciszek. Jest wypełnianiem głównego, obok sprawowania sakramentów i dzieł miłosierdzia, zadania Kościoła.

Zgłoś post do moderacji