Linie lotnicze WIZZ, metr krawiecki i bycie człowiekiem


Każdy kierowca wie, że trzeba przestrzegać ograniczeń prędkości, gdyż to może słono kosztować. Jednak nawet w tak ważkiej kwestii, jak właśnie ograniczenie prędkości, gdzie chodzi o ludzkie życie, istnieje pewna doza tolerancji. W chwili obecnej, jeśli dobrze pamiętam, do 10 km/h. W takiej sytuacji, gdy kierowca zostanie złapany przez Policję, może liczyć na wyrozumiałość i co najwyżej na pouczenie, aby zdjąć nogę z gazu. Policjanci w takich okolicznościach potrafią pokazać ludzką twarz i zrozumienie.

Istnieją jednak firmy, w których takiej „ludzkiej twarzy” daremno szukać. Tam liczą się cyfry, centymetry i pieniądze!

Doświadczyłem tego we wtorek, 4 kwietnia, gdy z Katowic leciałem liniami WIZZ do Kijowa. Od dwóch lat regularnie podróżuję tymi liniami i dotychczas byłem z nich bardzo zadowolony. Zawsze podróżuję z bagażem podręcznym, małą walizeczką, którą specjalnie na tę okazję kupiłem. Bagaż podręczny, który można zabrać bezpłatnie na podkład samolotu linii WIZZ powinien mieć wymiary 42 x 32 x 25 cm. Nigdy dotychczas nie miałem żadnych problemów z tym bagażem. Pierwszy raz zakwestionowano go miesiąc temu 7 marca właśnie w Katowicach. Kazano mi udać się do biura w celu dokładnego zmierzenia. Miła Pani wyciągnęła „specjalistyczny” przyrząd, czyli prosty metr krawiecki i zmierzyła bagaż. Okazało się, że mieści się w normach, nakleiła różową opaskę i życzyła miłego lotu.

Sytuacja powtórzyła się we wtorek 4 kwietnia. Znowu odesłano mnie do mierzenia. Tym razem jednak „specjalistyczny przyrząd” wykazał, że mój bagaż jest za długi o 2 cm!!! (słownie dwa centymetry), które kosztowały mnie 175 zł dodatkowej opłaty. Na nic zdały się moje tłumaczenia, że tak samo było przed miesiącem. Pani z firmy LS Technics była bardziej nieugięta niż policjant. Płacz i płać. A na koniec miała jeszcze czelność życzyć miłego dnia!

Jeszcze na lotnisku napisałem skargę do rzeczonej firmy i jeszcze w tym samym dniu dostałem odpowiedź:

W odpowiedzi na Pana reklamację, uprzejmie informuję, że narzędziem służącym do pomiaru i oceny wielkości bagażu podręcznego pasażera jest sizer linii lotniczej.

Zarówno podczas Pana  poprzedniej podróży z lotniska w Katowicach oraz dzisiaj wymiary Pana bagażu zostały zakwestionowane w chwili kontroli przy użyciu sizera. Centymetr jakim dokonano pomiaru bagażu jest narzędziem pomocniczym.

Bagaż z jakim Pan podróżował w dniu dzisiejszym musiał zostać poddany opłacie z uwagi na jego wymiary przekraczające dozwolony limit ustalony przez Przewoźnika.

Zaś na moją uwagę odnośnie sytuacji sprzed miesiąca Pani odpisała:

Niestety nie odnoszę się do sytuacji z dnia 07 marca 2017r. ponieważ nie mogę potwierdzić wielkości bagażu z jakim Pan podróżował.

A jakże! Gdyby chodziło o interes firmy LS Technics z pewnością natychmiast znalazłoby się nagranie z monitoringu i wszystko by udowodniono. Ale jeżeli chodzi o pieniądze i stratę klienta, to owa firma „nie odnosi się do sytuacji”.  Jakież to głęboko LUDZKIE!

A przecież można było postąpić właśnie po ludzku mówiąc: proszę Pana, Pana bagaż rzeczywiście jest o te dwa centymetry za duży, ale tym razem darujemy to Panu. Proszę kupić mniejszą walizkę. Informację o dzisiejszy zdarzeniu wpisujemy w system i gdyby sytuacja się powtórzyła, to będzie Pan musiał uiścić dodatkową opłatę. Miłego lotu!

Można by tak postąpić? Oczywiście, że można… Ale do tego trzeba być człowiekiem, a nie urzędasem z krawieckim metrem w ręce.

Czekam jeszcze na odpowiedź linii lotniczych WIZZ, ale nie spodziewam się, aby zachowali się lepiej. Obym się mylił…

Zgłoś post do moderacji