Getsemani. Rozważanie wielkotygodniowe 5

Getsemani. Rozważanie wielkotygodniowe 5


Jednym z bardziej przejmujących rozdziałów książki Benedykta XVI “Jezus z Nazaretu” jest rozdział o konaniu Jezusa w Ogrójcu, w Getsemani. „W czasach Jezusa na tym terenie, na stoku Góry Oliwnej, znajdowała się wiejska zagroda z tłocznią, w której wytłaczano oliwki. Od niej teren ten wziął nazwę Getsemani. Bardzo blisko tego miejsca była naturalna grota, która Jezusowi i Jego uczniom mogła zapewnić schronienie podczas nocy”. Papież zauważa, że jest to jedno z najbardziej czcigodnych miejsc chrześcijaństwa. Opowieści, że niektóre drzewa w ogrodzie oliwnym sięgają czasów Jezusa, są pewno przesadzone, ale Góra Oliwna jest ta sama, co wtedy.

Podczas drogi na Górę Oliwną Jezus wypowiada trzy proroctwa. Pierwsze polega na odniesieniu do siebie słów starotestamentalnego proroka Zachariasza: „Uderzą pasterza a rozproszą się owce stada” (zob. Za 13,7; Mt 26,31). Jezus wie, że nadchodzi godzina, kiedy w niego uderzą. Ale przyjmuje ten los, gdyż jest prawdziwym Pasterzem, który „daje życie swoje za owce” (J 10,11). Jezus wie, że wspólnota Jego uczniów się rozproszy, że będzie się wydawać, iż bezpowrotnie rozpadło się to, co jeszcze tak naprawdę się nie narodziło.

Jednak zapowiedzi o uderzeniu w Pasterza towarzyszy obietnica zbawienia: „Gdy powstanę, udam się przed wami do Galilei”. Benedykt XVI zauważa, że wyrażenie „iść przed” było typowe dla języka ówczesnych pasterzy. Pasterz idzie przed, prowadzi stado. A zatem mamy dwie cechy Dobrego pasterza: oddawanie życia i uprzedzanie. Jezus Chrystus oddając swe życie uprzedza nas w śmierci i w zmartwychwstaniu otwierając przed nami nową, zbawienną perspektywę.

Trzecie proroctwo to kolejna dysputa z Piotrem, który nie chce słyszeć o Krzyżu. Ale – stwierdza Papież – skoro Piotr „nie chce słyszeć o Krzyżu, nie może też zauważyć słów o Zmartwychwstaniu. […] Chciałby sukcesu, lecz bez Krzyża”. Ale nie ma zmartwychwstania bez krzyża. Benedykt XVI zadaje w tym miejscu retoryczne pytanie: „Któż mógłby zaprzeczyć, że jego zachowanie odzwierciedla stałą pokusę chrześcijan, a nawet Kościoła: osiągnąć sukces bez Krzyża?”. W dzisiejszych czasach też trzeba nam być gotowym na krzyż, jeśli chcemy podążać za Zmartwychwstałym. Piotr jest zadufany we własne siły. Kiedy przyjdzie czas próby, nie sprosta wyzwaniu. Bo bycie gotowym na krzyż nie oznacza demonstrowania własnych „muskułów”, ale wiarę w moc Boga.

Po dotarciu na Górę Oliwną, Jezus – jak mówi ewangelista Marek – „począł drżeć oraz odczuwać trwogę”. Uczniów zaś, Piotra, Jakuba i Jana, zachęca, by z nim czuwali. Benedykt XVI zauważa, że mimo iż to wezwanie dotyczy tej konkretnej nocy w Ogrójcu, „to jednak przez antycypację wskazuje na przyszłą historię chrześcijaństwa. Ospałość uczniów pozostaje przez całe wieki szansą dla mocy zła”. Dzisiejsze czasy sprawiają wrażenie, jakby ospałość chrześcijan była szczególnie głęboka. Jest ona swoistym „znieczuleniem duszy, której spokoju nie mąci moc zła panującego w świecie. […] Jest to otępienie człowieka, który – by móc nadal trwać w samozadowoleniu własnej sytej egzystencji – wolałby nie zauważać tego wszystkiego i uspokaja się myślą, że w gruncie rzeczy nie jest tak źle”.

Ewangeliści mówią nam o tym, że Jezus padł na ziemię modląc się do Ojca. W Jezusowej modlitwie w Getsemani obecny jest – zauważa Papież – cały dramat naszego odkupienia. Najważniejsze zdanie tej modlitwy brzmi: „Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie. Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty, niech się stanie” (Mk 14,36).

Benedykt XVI wskazuje w swej refleksji na „pierwotne doświadczenie trwogi, przerażenie na widok otchłani nicości”, pod wpływem którego Chrystus ocieka kroplami krwi. To, że Jezus jest Synem Bożym, nie zmniejsza tej trwogi, wręcz przeciwnie; dlatego właśnie, że jest Bogiem wcielonym, odczuwa brud i podłość, potęgę grzechu i śmierci z najwyższą ostrością. „Trwoga Jezusa – podkreśla Papież – jest czymś o wiele bardziej radykalnym niż trwoga przejmująca każdego człowieka w obliczu śmierci”.

W modlitwie Jezusa możemy dostrzec jakby przeciwstawienie dwu woli, Jezusa jako człowieka, który wzdraga się przed perspektywą strasznej śmierci, i Syna Bożego, który zdaje się całkowicie na wolę Ojca. Jak zrozumieć tę tajemnicę „dwu woli”? Jak pogodzić prośbę o odsunięcie kielicha z poddaniem się woli Ojca? Benedykt XVI tłumaczy: Jezus wyraził obydwie prośby, pierwsza z nich jednak – o wybawienie – stopiła się z drugą – z prośbą o wsławienie Boga przez spełnienie się Jego woli. W ten sposób konflikt istniejący wewnątrz ludzkiej egzystencji Jezusa zakończył się doprowadzeniem do jedności”. Ta dramatyczna scena pokazuje nam, jaka powinna być nasza modlitwa – otóż konkretne nasze prośby, aby coś się stało lub nie stało, powinny być stopione z fundamentalną postawą pełnienia woli Boga w każdej sytuacji.

 

Zgłoś post do moderacji