Głos abpa Gądeckiego


Jeszcze przed wetem Andrzeja Dudy, Ziemkiewicz stwierdził, że z Sądem Najwyższym jest podobnie jak z Trybunałem, w którym PiS wprowadzał na siłę zmiany, które przez dwa lata do niczego nie były mu potrzebne, a teraz, bez konfliktu, zmiany w Trybunale mogłyby wejść w życie same.

Ziemkiewicz uogólnił sprawę - bo jest jedna ważna kwestia związana z KRRiT (w dobie Internetu, mogła ona też zaczekać - bo przecież ustawa medialna mogła wejść w życie teraz - do wyborów jest jeszcze czas). W każdym razie dla PiS Trybunał była to rzecz, dla której chciał walczyć do końca. Dzięki temu mamy w perspektywie to, że gdy .Nowoczesna dojdzie do władzy, pod pretekstem wprowadzenia swych postulatów wyborczych zrobi zmiany w Trybunale takie, które pozwolą na aborcję na żądanie, a może nawet na małżeństwa homoseksualne (np. jeśli któryś z partnerów będzie czuł się kobietą, a drugi mężczyzną…)

Między Trybunałem a Sądem Najwyższym mieliśmy jeszcze czarny poniedziałek. PiS odrzucił projekt całkowicie zakazujący aborcji, wykorzystując do tego głos biskupów, którzy nie chcieli karania kobiet. Paradoksalnie protesty organizowane były wówczas przeciw PiS, chociaż PiS ze sprawą nie miał nic wspólnego i wyraźnie chciał się pozbyć problemu.

I tak ponownie, po raz trzeci, mamy demonstracje. Teraz, w sytuacji związanej z SN, zabrał głos przewodniczący KEP. Może w pewien sposób arcybiskup Gądecki wsparł PiS, zapobiegając rozłamowi. Bo, zgodnie z zasadą: każdy, kto nie jest z nami, jest przeciwko nam, już o zdradę został posądzony nawet PAD. Teraz nie będzie to takie proste; nie pozwolą sobie na to ci, którzy będą chcieli powoływać się na JP2. Arcybiskup wskazał też pośrednio, że ważne jest, by patrzeć w przyszłość, kiedy to wyborcy mogą wybrać inną partię.

Głos arcybiskupa Gądeckiego jest bardzo subtelny. Nie była to wskazówka, co ma zrobić prezydent, lecz podziękowanie, w którym znajdujemy stwierdzenie: PAD zrobił dobrze - jest tu uzasadnienie KNS i JP2. W ten sposób list do Andrzeja Dudy jest wskazówką dla polityków PiS. Gdyby arcybiskup napisał list przed wetem, dołączył do opozycji i zostałby przez nią wykorzystany, a KNS i JP2 zniknęliby w krzyku demonstrujących, często chorobliwie atakujących PiS. Teraz jest szansa, by te istotne cytaty włączone w treść listu nie zniknęły. Ciekawe czy ktoś z rządzących się do nich odniesie?

PS.

Warto odnotować, że mamy tu pole do otwartej katolickiej dyskusji, w której nieomylność jest bardzo dalekim horyzontem. Tylko tym razem zapewne "Kościół otwarty" nie zakwestionuje teologicznych przesłanek listu.