Sierpień. Bohaterstwo i rozliczenie


Co roku polscy patrioci czczą bohaterów sierpnia 1944. Jest to słuszna postawa, zwłaszcza dziś, gdy ze względu na upływ czasu, jest coraz mniej żyjących powstańców. Natomiast za mało jest w związku z tym refleksji związanej z odpowiedzialnością za zabitych cywilów i zrównane z ziemią miasto. Bo nie wystarczy powtarzać, że Hitler i Stalin byli źli i trudno było przewidzieć, że pierwszy z takim uporem będzie angażował wielkie siły, a drugi nie przyjdzie wrogom klasowym z pomocą.

To, że Hitler będzie chciał dać przykład innym było dość łatwe do przewidzenia. Nie chciał tracić podbitych krajów i sojuszników: Węgrów, Rumunów, Bułgarów. Jeśli politycy nie potrafią przewidywać ruchów przeciwnika, powinni zająć się czymś innym i odejść od odpowiedzialności za innych.

Słowa o honorze Becka wypowiedziane w 1939 brzmią dość specyficznie, gdy porówna się je z żartem o Anglikach: “walczą do ostatniej kropli krwii sojusznika”. W każdym razie rola Churchilla w związku z Powstaniem Warszawskim jest szczególna. Wiąże się z okrucieństwem wojny.

Pokazywałem pewnej Niemce, która pochodzi z Afryki zdjęcia zniszczonej Warszawy. Była ona bardzo zdziwiona; ucząc się historii swojego nowego kraju, była przekonana, że tylko niemieckie miasta były równane z ziemią. Bezsprzecznie naloty dywanowe na miasta niemieckie nie były humanitarne. Ale to właśnie jest jeszcze jeden paradoks. W ten sposób Hitler wiedział, że Churchill nie żartuje domagając się praw dla jeńców z Powstania.

Wojna i Powstanie to lekcja przede wszystkim dla polityków. Uczy, że odpowiedzialność za powierzone im państwo to rzecz bardzo poważna, a humanitarne zasady to nie dodatek do polityki, ale jej podstawa. Katolicka moralność zalecając heroizm, od nikogo nie wymaga go. Dlatego nie powinno się zastanawiać: czy dzisiejsza młodzież również tak mężnie walczyłaby w obronie ojczyzny, lecz czy dzisiejsi politycy byliby tacy sami, czy lepsi, czy gorsi niż ich poprzednicy z czasów wojny.