Ostateczne rozwiązanie kwestii terroru


Dzisiaj usłyszałem opinię o tym jak można rozwiązać kwestię terroryzmu: wracających z dżihadu obywateli Unii należy wydawać w ręce sprawiedliwości państw, w których dopuszczali się przestępstw. Taka ekstradycja np. do Syrii lub Iraku oznaczałaby krótkie więzienie. Po nim proces i karę - ostateczne rozwiązanie problemu.

Walczący po stronie IS mają krew na rękach. W ten sposób dwa razy zastanowią się, zanim przystąpią do terrorystów. Taki sposób postępowania da się bez żadnego naciągania podciągnąć pod “obronę konieczną”. Z czystym sercem mogą się godzić na to gorliwi chrześcijanie. Nasza Europa zachowa swe prawo zakazujące kary śmierci. “Brudną robotę” zrobią za nas kraje, w których wyroki wykonywane są na co dzień. Czemu więc piszę o “ostatecznym rozwiązaniu kwestii…”, czy “Endloesung” to przypadkowa zbieżność?

Przyznaję: historycznie nie jest to prawomocne porównanie. Ale jak inaczej rozpatrywać problem, w którym Evangelium vitae zostaje wyrzucona do kosza, a JP2 potraktowany jak lewak? Naprawdę był tak potraktowany wtedy, gdy starał się zapobiec pierwszej i drugiej wojnie w Zatoce. Dziś widzimy, że miał rację - chociaż wcześniej racje polityczne kazały wysyłać wojska przeciw Saddamowi.