Męczennicy z Lyonu i zamach w Barcelonie

Męczennicy z Lyonu i zamach w Barcelonie


Od 12-go sierpnia jestem w Lynie. Kilka dni temu, dzień po zamachu terrorystycznym w Barcelonie, wybrałem się do Amfiteatru Trzech Galów. To tutaj w 177 r. poniosło śmierć 48 lyońskich chrześcijan, w tym pierwszy biskup Lyonu, św. Fotyn. Usiadłem na chwilę na schodach i pomodliłem się za ofiary zamachu. Dla nich o życie wieczne, a za terrorystów, by odstąpili od czynienia zła i nie mieszali do tego religii.

Dzisiaj cały dzień we francuskim radiu było o zamachu. Dziennikarz, który rozmawiał z Hiszpanami na miejscu w Barcelonie, jak mantrę ciągle powtarzał: Vous n’avez pas peur, vous n’avez pas peur…. Młodzi Hiszpanie odpowiadali, że się nie boją. – Jutro wszystko wróci do normalności, pójdziemy do pracy, na zakupy – mówili.

Czy pierwsi chrześcijanie bali się? Chyba tak. Strach jest czymś normalnym. Był to dla nich czas próby, ale i czas ciągłego życia w strachu w oczekiwaniu na nieznane. Ich sytuacja była podwójnie złożona. Z jednej strony nie mogli się bronić, gdyż byli w mniejszości. Odmawiali składania ofiar rzymskim bogom w obliczu nieszczęść, jakie spadały na cesarstwo rzymskie, więc nic dziwnego, że nastroje społeczne obróciły się przeciwko nim. Do tego pierwsza gmina chrześcijańska w Galii była utworzona przez przybyszy ze Wschodu i  mówiła po grecku, co dodatkowo wzbudzało nieufność Galów do wyznawców nowej religii. A z drugiej strony na serio brali naukę Chrystusa, który uczył, aby modlić się za nieprzyjaciół. Stosunek chrześcijan do cesarstwa ulegał więc stopniowej zmianie. Stawało się ono nie tyle wrogiem, co prześladowcą.

Tu wszystko jest logiczne. Ale jak zrozumieć ludzi dzisiaj w post-chrześcijańskiej Zachodniej Europie? Jaką kierują się filozofią?

www.jacekgniadek.com 

Zgłoś post do moderacji