Ks. Kramer – mądrzejszy od Kościoła


Znanemu „otwartemu inaczej duszpasterzowi” ks. Grzegorzowi Kramerowi SJ, obecnie proboszczowi w Opolu, nie przypadła do gustu wypowiedź wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego, który w mocnych słowach wypowiedział się o ataku na polską parę w Rimini. Według polityka sprawców napadu i gwałtu należy ukarać karą śmierci.

W swoim tekście „Zabijać w imię Boga?” nasz „otwarty inaczej” jezuita oburza się, że mówi o tym polityk, który bardzo mocno publicznie pokazuje swoje przywiązanie do chrześcijaństwa, podkreśla swoją wierność Kościołowi.

Czytając te „mądrości” wydawałoby się, że jezuita nie zna nauczania Kościoła nt. dopuszczalności kary śmierci. Ale nie! Jezuita go zna, o czym wyraźnie pisze: Wiem, że wielu chrześcijan, w tym katolików, wyciągnie mi za chwilę argumenty o obronie koniecznej, o tym, że w nauczaniu Kościoła dopuszczano karę śmierci. Znam te teksty, ale jestem przekonany, że one wszystkie powstawały na tej samej zasadzie na jakiej Mojżesz pozwolił dawać żonie list rozwodowy, choć „od początku tak nie było”, a motywacją była – jak to stwierdził Jezus: „zatwardziałość serc”. Mamy podnosić (sobie) poprzeczkę, a nie ją obniżać. Jeśli ją sobie obniżamy to obniżajmy ją także innym.

On je zna! Ale wie lepiej!

Czyli wielcy Doktorzy Kościoła, jak np. św. Augustyn, św. Klemens Aleksandryjski, św. Tomasz z Akwinu, czy też Autorzy Katechizmu Kościoła Katolickiego, wg. ks. Kramera działali pod naciskiem, tak jak Mojżesz, w jakiejś „zatwardziałości serca”? No naprawdę trzeba być pyszałkowatym ks. Kramerem, aby coś takiego napisać!

Może wg. ks. Kramera ową „zatwardziałość serca” przejawiał nawet św. Jan Paweł II, który – jak wiadomo – był przeciwnikiem stosowania kary śmierci, a jednak promulgował Katechizm Kościoła Katolickiego, w którym czytamy:

Ochrona wspólnego dobra społeczeństwa domaga się unieszkodliwienia napastnika. Z tej racji tradycyjne nauczanie Kościoła uznało za uzasadnione prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar odpowiednich do ciężaru przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi. Z analogicznych racji sprawujący władzę mają prawo użycia broni w celu odparcia  napastników zagrażających państwu, za które ponoszą odpowiedzialność (KKK 2266 ).

„Corrigenda”, czyli opublikowane w 1998 roku poprawki Kongregacji Nauki Wiary do Katechizmu, ujmują tę kwestię trochę inaczej:

Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. [...] Dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy «są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale» (nr 2267).

To ostatnie zdanie jest cytatem 56. numeru encykliki Ewangelium vitae, w której Papież pisze: Wymiar i jakość kary powinny być dokładnie rozważone i ocenione, i nie powinny sięgać do najwyższego wymiaru, czyli do odebrania życia przestępcy, poza przypadkami absolutnej konieczności, to znaczy gdy nie ma innych sposobów obrony społeczeństwa. Dzisiaj jednak, dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, takie przypadki są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale.

Tak więc w dokumentach św. Jana Pawła II nie znajdziemy jednoznacznego potępienia kary śmierci jako takiej. Papież jedynie zachęca, by odstąpić od jej wykonywania.

Dla jasności ja sam również jestem przeciwnikiem kary śmierci, ale jej nie wykluczam „w przypadkach najwyższej wagi”. Tak naucza Kościół!

Uprawniona obrona może być nie tylko prawem, ale poważnym obowiązkiem tego, kto jest odpowiedzialny za życie drugiej osoby, za wspólne dobro rodziny lub państwa (KKK 2265).

Zadziwia również tytuł tekstu jezuity: „Zabijać w imię Boga?” Jest to wyraźna manipulacja, nawet jeśli na końcu jest znak zapytania! Pan wiceminister Jaki nigdzie w swoich wypowiedziach czegoś takiego nie stwierdził. W imię boga, krzycząc Allahu Akbar, zabijają muzułmanie, których sprowadzenia do naszej Ojczyzny domaga się „jaśnie oświecony” ks. Kramer. Widać ks. Kramerowi od tej „otwartości” coś się poplątało!

Pan wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki nie powiedział niczego, co byłoby sprzeczne z oficjalnym nauczaniem Kościoła zawartym w KKK. Jedyne z czym się z nim nie zgadzam, to jego wypowiedź odnośnie tortur. Jednak to kładę na karb emocji, gdyż trudno jest trzymać wodze na emocji wobec bestialstwa jakiego dopuścili się ci zwyrodnialcy w Rimini.

Na koniec przytoczę cytat innego jezuity ks. prof. Dariusza Kowalczyka, dogmatyka i wykładowcy Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie: katolik nie musi czuć się zobowiązany do bycia przeciwnikiem kary śmierci; ma prawo uważać, że w danej sytuacji jest ona niezbędna, aby skutecznie bronić społeczeństwa przed największymi zbrodniarzami. Z drugiej jednak strony, w swojej refleksji nad zasadnością kary śmierci katolik nie może nie brać poważnie pod uwagę apeli Jana Pawła II. Nie są to jednak wypowiedzi zobowiązujące do jednoznacznego wyboru za całkowitym i natychmiastowym zniesieniem kary śmierci.

Cały tekst ks. Kowalczyka dostępny pod adresem: https://wpolityce.pl/polityka/122824-ks-dariusz-kowalczyk-kosciol-a-kara-smierci-zwolennik-kary-smierci-nie-musi-czuc-sie-zlym-katolikiem

A ks. Kramer…, jak zwykle, chciał błysnąć. Jestem ciekawy czy miałby odwagę stanąć twarzą w twarz z tą parą Polaków z Rimini i powtórzyć im te swoje „mądrości”? Jego wypowiedź szybko podchwyciły „Gazeta Wyborcza” i TVN, ale… to przecież jego środowisko. Bardzo współczuję parafianom z Opola, że mają kogoś takiego za proboszcza. Tu tylko modlitwa może pomóc!

Zgłoś post do moderacji