Europa, Sofoniasz i migranci


Europa, Sofoniasz i migranci

 

Problem migrantów to coś, do czego każdy dziś musi się odnieść, chce, czy nie chce.

Upadłe globalne imperia Zachodu: Anglia, Francja, Hiszpania, Portugalia, Niemcy, Belgia odchorowują swoje nieczyste sumienia z czasów kolonizacji, gdy dopuszczali się na najgorszych zbrodni na całych narodach i połowie świata. Pokutują pozwalając się zalewać swoim dawnym niewolnikom, wciąż główkując, jak ich sprytnie wykorzystać do najgorszych posług, jak w dawnych czasach, gdy Anglika Indusi nosili w lektyce. Niemcy zresztą podobnie odnoszą się do swojej bliskiej kolonii na wschodzie. Z jednej strony skolonizowany lud jest już jakoś znany i stał się wręcz bliski i zaprzyjaźniony. Z drugiej, najlepiej byłoby go dalej móc złupić w jakiś sposób, choćby przez drenaż utalentowanych jednostek i zaprzęgnięcie reszty do najlepiej najprostszych prac. A potem zalać swoimi towarami i złupić do reszty. Polacy na swoją biedną skalę mają dziś podobnie z Ukraińcami, przy czym tu jest trudniej, bo tożsamość Ukrainy kształtuje się jako zaprzeczenie i odrzucenie polskości, już od 400 lat. Ale to dygresja.

Skala tych cwanych neokolonializmów przerosła jednak wyobrażenie pomysłodawców. Jak niegdyś Rzymianie ściągali i próbowali shołdować plemiona barbarzyńskie, które w końcu go spaliły i zdeptały, to i dziś Zachód, ten nowy Rzym ulega pomału pod butem mocnej rządzą dziczy. Prawie nigdy rolnicy nie potrafią się obronić przed nomadami. Sami kiedyś byliśmy tacy sami, gdy Ariowie na koniach wdzierali się w coraz nowe tereny z dawna spokojnie zamieszkane przez osiadłych rolników, kupców. Historia ludzka to nieustanne najazdy wędrownych ludów. Czasy historyczne to choćby Madziarzy, którzy dziś grzecznie uprawiają Panonię.

Czytaliśmy sobie krótką Księgę Sofoniasza. Ten prorok umiał się wysławiać: krótko zwięźle i na temat.

Przedstawia on syte i pewne siebie miasta. W nich ludzie otoczeni murami popadają w pychę i zarozumialstwo. Nad swoimi drożdżami (wypiekami), syci pewni siebie powtarzają sami sobie: Co mi może Bóg zrobić złego lub dobrego. Kpią sobie z Boga, wypierają się Go. Egotyzm przybiera postać pełną w okrzyku: ja i nikt więcej! Widzą tylko samych siebie, już im nie potrzeba Boga.

Mnożą sobie wygodne pogańskie bożki, które łatwo obłaskawić. Czczą armie niebieskie, byty duchowe różnego autoramentu, potęgi i siły zamieszkujące świat – zamiast Boga.

Sofoniasz wyrzuca im mówiąc od Boga bardzo proste odstępstwo: nie poszukują Boga i nie pytają o Niego. Człowiek pyszny nikogo o nic nie pyta, bo wszystko wie najlepiej. Pokorny pyta, kwestionuje w ten sposób siebie i swoją dzisiejszą wiedzę, w zamian dostając wartościową odpowiedź. Pyszałek ma siebie za Boga - ,,jak i nikt więcej!'', nikt i nic go nie interesuje.

Jak prosta jest różnica między dwunożnym bożyszczem samoadoracji, a człowiekiem pokornym: szukanie i pytanie, albo ich brak. ,,Ja i nikt więcej'' – widzi tylko siebie, swoje ego. Akceptuje wyłącznie poglądy myślących tak samo, a jest ich niemało. Egotyzm podciągnięty do rangi świętości i dogmatu. W wężowej religii ,,wolności'', gdzie każdy sam dla siebie bogiem.

Syta, absolutnie pyszna dzisiejsza Europa. Mamy pieniądze, wojska, lekarzy, opiekę społeczną, ,,po co nam Bóg?'' Mamy filozofów i teologów, którzy schlebiają naszemu egotyzmowi. Mamy wszystko: najedzeni, pewnie siebie i bezpieczni. Do czasu.

Dwie wielkie wojny, nazizm i komunizm wciąż Europejczyków niczego nie nauczyły. Kataklizmy nie biorą się znikąd. Od dawna już, od stuleci przestaliśmy szukać Boga i pytać o Niego. Ostatni wielcy teologowie to przecież XIII wiek! Później Bóg w swojej łasce dawał nam jeszcze mistyków za proroków. Potem już ani tego, chyba że z rzadka.

Europa ze swoją kulturą, nauką i techniką wyparła się Boga. Dorobiła sobie do tego filozofię i ,,hajda, piekła nie ma!''

Bóg jest dobry, dobry jak słońce, dobry jak chleb. Bóg jest tak dobry dla człowieka, że kiedy człowiek postanawia uczynić sobie z serca swojego, a w konsekwencji ze swojego świata -piekło, to Bóg się temu nie opiera. Hasłem najgłębszego piekła jest ten okrzyk: ,,Ja i nikt więcej!''. To jest esencja piekła. Piekło w duszy znajduje z czasem realizację w świecie.

Tak to zostało uczynione, że człowiek jako pan wszechświata zdolny jest przez swoje intencje, swoją wiarę, swoje nadzieje, wytwarzać sytuację wokół siebie. W co wierzy, czego pragnie, to może otrzymać. Jak sam daje, tak i odbierze. Hinduista nazwie to karmą, Grek widział Dike - sprawiedliwość kosmiczną, my nazwiemy odpłatą lub retrybucją. Ale to jest po prostu dobroć Boga przekuta w wolność człowieka do kształtowania swojej historii według własnego serca, duszy i ducha (tu w rozumieniu: intencji i celu działania).

U Sofoniasza skutki bezbożności są personalizowane w figurze gniewu Bożego. Ale jak powiedzieliśmy ten gniew Boży to jest po prostu naturalne konsekwencja poczynań człowieka. Bezbożność to przecież jest stan piekła. Kto buduje piekło w sercu, ten i piekło cierpienia nierzadko uzyskuje. Nie ma od tego uwolnienia (chyba że w zbawieniu przez Chrystusa), cierpienie w skutek bezbożności to tylko kwestia czasu.
 
Sofoniasz pisze wręcz modelowo także o dzisiejszych Europejczykach. Stworzyliśmy sobie wygodne piekiełko bezbożne. Wygodne do czasu. Nagle okazuje się, że żadne armie, żadne czołgi, żadna służby nie zatrzymają bojowników i fanatyków szatańskich. Piekło wysyła swoje moce, tak długo ,,wymodlone'' modlitwą upadłych: ,,Ja i nikt więcej!'' Ukryci pomiędzy nędzarzami ze wszystkich stron świata, między tą straszliwą biedą przez wieki podtrzymywaną przez kolonializm i własne zacofanie – wdzierają się ze swoją piekielną brutalnością i fanatyzmem do ogrodu Europy, który mógłby być rajem na ziemi i takim się zdawał. Rajem dzięki kulturze opartej na Ewangelii, kulturze humanizmu, desakralizacji przyrody i jej naukowej eksploracji, wiedzy, porządku prawnego i równości wobec prawa. To wszystko jest dziś kwestionowane przez arabską itp. dzicz, której jedynym horyzontem myślenia jest mordowanie niewiernych, jako sposób na nawrócenie świata. Islam salafitów to chrześcijaństwo à rebours, gdzie owszem jest jeden bóg, ale bóg potworny, bożek fanatyków i morderców, nienawidzących wszystkiego, co ludzkie, humanistyczne, mądre.

Bóg jest dobry. Jeśli człowiek chce być częścią piekła zamiast być częścią Jego Świętego Ciała, to może być. Ale być częścią bezbożnego piekła, to być w centrum cierpienia. Wyrzekając się Boga, uganiając się za siłami pogańskimi (także poprzez praktykowanie hinduizmu, jogi itp.) posłusznymi naszemu interesowi, uprawiając dogmatyczny egotyzm – odnajdujemy się nagle w przestrzeni Księgi Sofoniasza (i innych gniewnych proroków), którzy czynią jeszcze ostrzeżenia.

Nie wygra Europa z salafitami siłą, przemocą armii, służb, policji. Owszem, opanujemy jako tako sytuację, jak kiedyś Rzymianie jako tako opanowywali pochody Germanów, Gotów, Wandalów itd. To oczywiście jeszcze potrwa.
 
Ale jeśli chcemy naprawdę wygrać wojnę o samych siebie, ale i jakoś wspomóc nędzę tej biednej planety, to Sofoniasz podaje nam dwa potężne narzędzia w budowaniu dobrego jutra:
- poszukiwać Boga
- pytać o Niego.

Dniami i nocami. ,,Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu. Przywiążesz je do twojej ręki jako znak. Niech one ci będą ozdobą przed oczami. Wypisz je na odrzwiach swojego domu i na twoich bramach.''

Kiedyś twardy stalinista, młody filozof na służbie demonów bolszewizmu zreflektował się, że nie ma tożsamości Europy bez Jezusa z Nazaretu. Napisał o tym, a sam Gomułka przez radio wyklął go wobec całego narodu, rzecz bez precedensu. Potem ten człowiek przez całe życie poszukiwał głębszego zrozumienia, czym jest kultura europejska i jak nierozerwalnie jest związana z Bogiem. Wreszcie na koniec życia, choć nigdy nie stał się jakimś aniołem, wyznał, że czuje się chrześcijaninem. Ten człowiek nazywał się Leszek Kołakowski. Jak widać wystarczy tylko pomyśleć, nie trzeba objawień. Bóg i Europa to związek tak silny, że tylko z Bogiem Europa i ta piękna kultura, którą zbudowaliśmy, przeżyje. Bez Boga Szeol wyciągnie takie czy inne swoje paszcze, tak bardzo ,,wymodlone'' egotyzmem, pogaństwem i grzechem. Czy to będą wojny trybalistów – nacjonalistów, czy kataklizmy, czy choroby. Bezbożność jest piekłem na ziemi, która jak każda ludzka decyzja znajduje swoje konsekwencje.