Idea stając się ciałem umiera - czyli parę myśli o myślach - ideach


Idea stając się ciałem umiera
- czyli parę myśli o myślach - ideach

W życiu umysłowym idea jest nośna dla społeczeństwa póki nie ma jej w życiu, póki nie jest zrealizowana. Np. socjalizm i poprawa życia niższych klas społecznych była zrozumiała i nośna póki tym ludziom faktycznie działa się krzywda. Podobnie wolność narodu, ma znaczenie, gdy on jej nie ma. Potem, we własnym kraju, o niej się zapomina. Przykłady można mnożyć. Sto pięćdziesiąt lat temu idea zwalczania chorób zakaźnych i higieny po odkryciu drobnoustrojów chorobotwórczych zawładnęła wyobraźnią społeczeństw. Dziś, po wielkim sukcesie tamtych działań, antyszczepionkowi troglodyci rujnują pracę pokoleń i geniuszy jak Pasteur i Koch.

Największa Idea, Idea wszystkich idei – Logos, podzieliła ten los. Zaraz po tym, gdy stała się ciałem, została zabita.

Żyjemy w świecie bez idei, w świecie idei życia bez idei (postmoderna). To już nastąpiło, nasz świat ziścił tę ideę. I dlatego może już umrzeć. Nie ma już czego nieść z profetycznym zacięciem, brakuje mu napędu, integrującej myśli. Tej karykatury pobożności: bycia jednego serca i ducha wokół jakiejkolwiek przypadkowej myśli, która czyni dziejowy pochód ludzkiej grupy profetycznym i nadaje życiu człowieka sens. A przynajmniej tak mu się wydaje.

Zjednoczona Europa rodziła się wokół idei, jakże chrześcijańskiej, pokoju. Nieagresywnej kooegzystencji. Dziś mówi się o połączeniu urzędu szefa Komisji Europejskiej i szefa Rady Europejskiej, dwu ciał decyzyjnych Europy. Mówi się o urzędzie niejako monarchy Europy. Wokół jakiej myśli ma powstać ta nowa imperialna Europa? Już nie chodzi o pokój. Dziś  ideą jednoczącą narody Europy ma być zboczenie i wszelkie inne destrukcyjne pomysły wolnomyślicieli i wolnomularzy bazujące na tzw. wolności jednostki, a tak naprawdę na absolutnej samowoli dusz upadłych. Czy taka idea porywa kogokolwiek z fotela i odrywa od pudełka z pizzą? Jakąś część spaczonych dusz z pewnością. A czy ona pozwoli przetrwać? Przecież to kultura śmierci w swojej istocie: śmierci abortowanych maleństw, śmierci starszych i chorych mordowanych zastrzykami w szpitalach, śmierci rodzin, wspólnot narodowych i ich kultur, śmierci cywilizacji człowieka. Cywilizacja śmierci ukazuje się już w namacalny sposób w postaci stref no-go w Szwecji, Francji, Niemczech – śmiercią samej cywilizacji póki co w tych strefach. Czy warto za tą rodzącą się nową Europą gonić? Brytyjczycy stwierdzili, że jednak lepiej wysiąść z tego pociągu. Ale ich chata z kraja, na spokojnej wyspie. Nasza niestety w sercu Europy i sercu wszystkich dawnych i możliwych wojen. Jeśli więc chcemy jakoś moderować proces samobójstwa Europy, musimy jej przekazać idee, która dają życie w miejsce śmierci. Zawstydzić swoją dojrzałością i realizmem. Spokojem i przenikliwością. Nie tyle walczyć, co śmiać się z kiepskich pomysłów na przyszłość i ogłaszać lepsze. Czy stać nas na demonstrację powagi, osobistej godności, stosownego do formatu do dramatu sytuacji formatu myśli i wypowiedzi? Bardzo mi brakuje JPII. W nim to wszystko było. W nim ostatnim?