Rząd czy lekarze? Kogo popierać ma Kościół?


Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia i członek właściwego zespołu KEP, ks.Arkadiusz Zawistowski zaapelował do prowadzących jedenasty dzień strajk głodowy młodych lekarzy o umiar i dialog. Czy apel ten jest zdrowym przejawem katolickiej nauki społecznej?

 Jakiś czas temu na areopagu21.pl postawiłem pytanie, czy katolikowi wolno strajkować (http://areopag21.pl/post/5005). Wygląda mi na to, że apel krajowego duszpasterza wynika z tych samych wartości, które mnie wtedy zainspirowały do tamtego artykułu. Nim jednak przejdę do dzielenia włosa na czworo, wypada mi ujawnić własne poglądy na meritum sporu.

 Otóż po wynegocjowanych przed wyborami 2015 z rządem Platformy podwyżkami dla pielęgniarek (przez 4 lata coroczna podwyżka 400 zł. brutto) pojawi się duża grupa pielęgniarek, których zarobki będą wyższe niż młodych lekarzy. Dotyczy to zwłaszcza pielęgniarek o długim stażu pracy, za co z mocy ustawy naliczana jest podwyżka. Owszem, bardzo często doświadczona pielęgniarka lepiej zaopatrzy pacjenta przechodzącego przez rutynowy przypadek choroby, niż początkujący lekarz. Coś tu jednak nie gra i wymaga zastanowienia się, co jest sprawiedliwe. Zawieszając tę dyskusję to innego razu, wszyscy jednak chyba się zgodzą, że taka sytuacja daje alibi młodym lekarzom by wystąpić z roszczeniami. Całemu społeczeństwu powinno zależeć, by młodzi lekarze specjalizowali się w komfortowych warunkach. Z drugiej strony, lata ciężkiej nauki i specjalizacji za niskie wynagrodzenie są jak inwestycja przynosząca zazwyczaj wysokie zarobki w późniejszym wieku. Młodzi lekarze nie domagają się ich ograniczeń. Per saldo wywalczając wyższe wynagrodzenia na początkowym etapie kariery prowadziliby do postawienia znaku zapytania przy tym, co sprawiedliwe w szerszym kontekście społecznym. Nie chcę dyskutować tu konkretnego rozwiązania tej zawiłości. Generalnie, na wyższe wynagrodzenia początkujących lekarzy się nie oburzam.

 Tak więc mój pogląd merytoryczny odpowiada apelowi krajowego duszpasterza służby zdrowia o umiar. Postanowiłem jednak prześledzić wypowiedzi duszpasterzy służby zdrowia w sprawach jej funkcjonowania. Z ostatnich lat znalazłem tylko jeden taki dokument - jest nim oświadczenie zespołu episkopatu ds. duszpasterstwa służby zdrowia podpisane przez jej przewodniczącego ks.bp Stefana Regmunta (http://episkopat.pl/oswiadczenie-zespolu-kep-ds-duszpasterstwa-sluzby-zdrowia-2/). Jego głównym przesłaniem jest niedzielenie przez rząd pracowników służby zdrowia na słabszych i silniejszych. Oświadczenie to podnosząc kwestię niskich zarobków w służbie zdrowia odnosiło się do wspomnianych powyżej znaczących podwyżek dla pielęgniarek z pominięciem innych niż zawodów medycznych. To oświadczenie w tym zakresie także jest mi bliskie.

Tyle, że zostało skierowane do rządu Platformy Obywatelskiej. To czyni różnicę! Kościół powinien unikać sytuacji, w których jego stanowisko uzależnione jest od tego, kto rządzi. Apel krajowego duszpasterza daje pretekst do oskarżeń Kościoła o wspieranie rządu przeciw strajkującym w trudnej dla niego sytuacji (pamiętajmy o kłopotach PiS z białym miasteczkiem w 2006 roku pod Kancelarią Premiera). Takie oskarżenie nie byłoby uprawnione, gdyby duszpasterze służby zdrowia wcześniej zrecenzowali obecny rząd tak, jak to uczynili rządowi Ewy Kopacz.

Odwrotnie, ks.Arkadiusz Zawistowski pozwolił sobie na publiczne zajęcie pozytywnego stanowiska (ja też mam takie!) wobec reformy służby zdrowia („reforma służby zdrowia nie jest na szczęście żadną rewolucją, tylko ewolucją, która ma również pomóc w lepszym dostępie pacjenta do opieki medycznej”). Dla obserwatora z zewnątrz wypowiedzi ludzi Kościoła wyglądają tak, że Kościół opowiada się po stronie rządzących przeciw słabym. Czy to pasuje do katolickiej nauki społecznej?

 Wiem, że wchodzimy w dyskusję o prawo Kościoła do zajmowania stanowiska wobec kontrowersji politycznych. Odrzucam pogląd, iż Kościół takiego prawa nie ma. Powinno ono być jednak ograniczone zasadą, że Kościół rezygnuje z podnoszenia takiego stanowiska gdy jest ono poparciem dla tronu. I poza wyjątkowymi okolicznościami z niego nie rezygnuje, gdyby miał narażać się tronowi.

Odpowiadając na tytułowe pytanie, Kościół powinien mówić trudne rzeczy i strajkującym, i rządowi. W tej konkretnej sytuacji byłoby najlepsze podtrzymanie apelu krajowego duszpasterza służby zdrowia do młodych lekarzy i jednoczesne "zrecenzowanie" tego rządu za kontynuację polityki podwyżkowej w służbie zdrowia rządu poprzedniego. Tekst oświadczenia prawie gotowy, tylko datę trzeba zmienić. Niestety, duszpasterze służby zdrowia mają wymagające słowo tylko dla słabych.