Duchowość ognia


Duchowość ognia


OGIEŃ Z NIEBA
W Dniu Pięćdziesiątnicy ogień zstąpił z Nieba.
Był to z razu jakby jeden ogień w językach. Ogień to żywioł, jest jeden na całym świecie, taki sam.
Ogień z Nieba połączył ludzi sobą. To jest nauka, jak powstaje rzeczywista wspólnota wiernych. Nie przez instytucje, kodeksy, komisje, urzędników kościelnych – to wszystko wtórne doczesne manifestacje. Właściwa wspólnota to bycie w jednym Ogniu, bycie jednego Ducha i jednego serca.

Języki podzieliły się na poszczególnych wyznawców. Ogień  z Nieba uzdolnił ich, aby z całej siły wołać o miłości Boga, całymi sobą uwielbiać Boga i wysławiać. Ogień stał się dla nich nowym zapałem (też ognisty termin) do głoszenia chwały Boga. Ten ognisty zapał doskonale wypełnił przykazanie miłości Boga, bo oni całym sercem, duchem, umysłem Boga wychwalali.

Bóg nazywa wyznawcę lampą, której nie stawia się pod koszykiem. Lampa ma świecić, oświecać. Istotą lampy jest ogień. Przykładem doskonałym takiej lampy byli uczniowie w czasie wylania Ducha Świętego.

OGIEŃ OFIARNY
Cała rzeczywistość niesie w sobie odbicie spraw duchowych. Ogień fizyczny w pierwotnym ludzkim myśleniu był narzędziem uduchowienia. Do ognia wkładało się przedmiot materialny, który znikał w nim, tracił swoją uchwytna materialność. Po czym unosił się do nieba dym, który zanosił na wysokości do Boga rzeczy spalone. Dlatego ofiary dla Boga palono. Było to posłanie ich do nieba i Nieba. Ogień ma więc wymiar ofiarny.

Ogień oczyszcza – metale oczyszcza się przez podgrzanie i w fazie płynnej usuwa się z nich zanieczyszczenia. Tak dziś czyści się na przykład przetopiony złom, wylewając z wierzchu płynną stal, gdzie są brudy.

Bóg zapowiada, że w  ogniu oczyszcza swoje złoto, swoje skarby, swoich bliskich – wiernych. Życie nasze jest bowiem w całości samoofiarowaniem się Bogu. Chwile oschłości, próby, utrapienia wyrywają nas z błogostanu i odrętwienia, żeby w godzinie trwogi tym goręcej pragnąć Boga. Ogień bólu pobudza ogień wielbienia. Ten pierwszy przemija, ten drugi jest wieczny. Lampa staje się lampą dzięki oczyszczeniu.

OGIEŃ WIARY
Przez ogień objawił się Bóg Mojżeszowi i Izraelitom. Ogień z Nieba wspomógł Eliasza i strawił jego ofiarę na przekór 500 proroków  odstępstwa pogańskiego. ,,Mane, Mane, Tekel, Fares'' – ogniste litery na ścianie przepowiedziały zgubę złemu królowi. Bóg chętnie ukazuje się poprzez ogień.

Ogień – symbol życia. Ogień Heraklita nieustająco buzujący jako najpierwotniejsza zasada wszechrzeczy. Ogień – symbol domu, schronienia. Żydzi ponoć nigdy nie gasili swoich lamp w domach. Ogień oznaczał życie w domu. Ogień nocą oddziela miejsce człowieka – bezpieczne, od chaosu i dzikich zwierząt. Ognisko domowe zbliża ludzi do siebie, jest centrum domu, rodziny, miłości.

Płonąć z emocji, palić się do czegoś – nasz język pięknie dotyka żaru uczuć. Dostaliśmy Ducha  na chrzcie i bierzmowaniu, niektórzy odnowili swoją dyspozycję w modlitwach Odnowy. Ogień jest w nas, po prostu jest. Odkrywanie tego białego ognia zapału Dnia Pięćdziesiątnicy – to odkrywanie swojej wiary i odkrywanie samego siebie w najgłębszej naturze dziecka Bożego. Ten ogień pulsuje w każdym z nas.

PIEKŁO
Ale ogień też spalił Sodomę i Gomorę.
(Jr 20,7-9)
Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: Gwałt i ruina! Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.

Ogień piekła to nie straszak na zacofanych, to przerażająca rzeczywistość wieczności wielu ludzi. Tak sobie myślę, że to jest ten sam ogień wiary ofiarowanej przez Boga każdemu, gdy na świat przychodzi. Wszak ból piekła to ból łuku, który napięto, ale on nie wystrzelił. To ból powstrzymania dobra w sobie, niedopuszczenia do jego ekspresji. Ogień i moc wielbienia Boga zatrzymane w sobie palą człowieka żywym ogniem. Napełniają bólej jego buntu, niewdzięczności, powstrzymania miłości.

Bóg tego nie stworzył, On dał nam czysty biały ogień gorliwości (znowu coś ,,gore'') w miłości, wierze, uwielbieniu. Ogień kochania, ofiarowania, oświecenia. Człowiek sam to zamienia na ogień cierpienia, choć wcale nie musi.