Sprawiedliwy czy miłosierny

Sprawiedliwy czy miłosierny


Około sto lat po Jezusie Chrystusie, nad Morzem Czarnym urodził się Marcjon. W 144r. został ekskomunikowany przez rzymski kościół, jednak założone przez niego wspólnoty, lub te, które przyjęły jego naukę były liczne i trwałe, na Wschodzie przetrwały nawet do V wieku. Według Marcjona przesłanie Jezusa było tak inne od wcześniejszego judaizmu, a dobry i pełen miłości Bóg Jezusa, Ojciec, tak różny od mściwego i okrutnego Boga Żydów wyłaniającego się z kart świętych ksiąg żydowskich, że jedynym rozwiązaniem tego problemu był postulat istnienia dwóch, przecuwstawnych sobie bogów. Pierwszy z nich miał być stwórcą świata, który ustanowił prawo, drugi bogiem miłosierdzia i odkupienia. Współcześni badacze postaci Marcjona sugerują, że w czasie zdobywania swojego wykształcenia znaczny wpływ miała na niego filozofia dominująca w tym czasie w Imperium Rzymskim. Prawdopodobnie przyjmując założenia średniego platonizmu jego obraz istoty boskiej zakładał czystą doskonałość i transcendencję. Lektura pism żydowskich skłoniła go do poglądu, według których niemożliwe jest opisywanie Boga i jego działania w taki sposób, w jaki czynią to autorzy Starego Testamentu. Podobna krytyka spotykała zresztą w tym czasie bogów greckich i ich poczynań zawartych w mitach. Marcjona całkowicie odrzucał księgi żydowskie, jako mówiące o złym demiurgu. Stworzył dzieło "Antytezy", w którym zestawiał obraz boga Starego Testamentu oraz obraz boga z dostępnych mu pism chrześcijańskich.

Interpretacja pism żydowskich nie była problemem, który zajmował jedynie Marcjona, była to dyskusja toczona w II wieku wśród wielu wspólnot chrześcijańskich. Nie było prostego rozwiązania. Wrto zauważyć, że zgodnie z sposobem odczytywania uznanych za święte tekstów w ówczesnej starożytności, ceniona była interpretacja alegoryczna, wskazująca na głębsze, bardziej ukryte znaczenie tekstu niż znaczenie dosłowne. Chrześcijanie skłaniali się do właśnie takiej interpretacji pism żydowskich. Natomiast Marcjon traktuje je mocno dosłownie.

Błędność poglądów Marcjona starał się wykazać Tertulian w Dziele "Przeciw Marcjonowi" (poprzez które znamy same poglądy Marcjona). Pisał on:

 " (...) wyznaję, że w Starym Przymierzu u Stwórcy panował inny porządek, a u Chrystusa w Nowym - inny. Nie przeczę, że odstają od siebie nauki czy wyrażenia, przykazania i cnoty oraz dyscypliny prawne, a jednak cała ich różnorodność odnosi się i przystoi jednemu, i temu samemu Bogu, temu mianowicie, który, jak wiadomo, to wszystko zarządził i ogłosił. Ongiś Izajasz, że wyjdzie Prawo i Słowo Pańskie z Jeruzalem, oczywiście inne Prawo i inne Słowo. Wreszcie mówi: On będzie Rozjemcą pomiędzy ludami i wyrokować będzie w sprawach licznych narodów (Iz 2,4), mianowicie nie jednego narodu Żydów, ale narodów pogańskich, które przez Prawo Ewangelii i nowe Słowo Apostołów są osądzone i wyprowadzane w swych sercach z dawnego błędu; zarazem uwierzyły, a następnie przekuwają miecze na lemiesze, a włócznie - będące rodzajem oszczepu myśliwskiego - na sierpy (Iz 2,4). To znaczy, że dzikie i okrutne ongiś umysły przemieniają na zmysły godziwe sprawców wydających dobre wyniki. I znowu: Słuchajcie Mnie, słuchajcie, ludu mój i królowie, nastawcie ku mnie uszu! - bo ode mnie wyjdzie pouczenie, i Prawo Moje wydam jako światłość dla ludów (Iz. 51,4). Na mocy jego osądził i postanowił, że narody (pogańskie) mają także być oświecone przez Prawo i Słowo Ewangelii"

Tertulian argumentue więc, że prawo i surowe wyroki Boga Starego Testamentu były tymczasowe, nowe doskonalsze przymierze zostało przez Boga zapowiedziane i wyszło z jego inicjatywy według jego planu zbawienia. Nowe, doskonalsze przymierze odnosi się do wszystkich ludzi.

Być może wydawać by się mogło, że spory sprzed niema 1900 lat zostały już dawno rozwiązane i nie mają dla nad żadnego znaczenia. Myślę jednak, że problem postawiony przez Marcjona jest nadal bardzo żywy. W czasach Soboru Watykańskiego II powstwały obawy przed planowanym szerszym udostępnianiem wiernym Starego Testamentu. Planowani wydanie wersji okrojonej do wybranych tekstów wraz z ich egzegezą. Ocenzurowane są psalmy umieszczone w brewiarzu, prawdopodobnie w obawie przed dysonansem, który może powstać u modlących się ludzi. W niedzielnym psalmie 110 usunięto wers 6: "Będzie sądził narody,  wzniesie stosy trupów,  zetrze głowy jak ziemia szeroka."  Nie do końca umiemy więc sobie radzić z tymi rozbieżnościami. Jedną z propozycji jest podobne do starożytengo alegoryczne odczytanie takich tekstów. Proponuje się je odnosić nie do konkretnych ludzi, wrogów, lecz do grzechu, zła lub sztana.

Chciałabym jednak przedstawić inną współczesną koncepcję pogodzenia tego różnorodnego spektrum obrazów Boga zawartych w Piśmie świętym. Streszczę główny wątek z ciekawego kazania wygłoszonego przez ks. Grzegorza Strzelczyk w czasie rekolekcji parafialnych w Wirku (znów odwołują się do tego samego autora. Jednak prawdą jest, że żyjemy w swego rodzju informacyjnej bańce i być może platforma blogowa jest okazją do wymiany informacji z ludźmi z innych baniek). Tytuł nagrania "Sprawiedliwy czy miłosierny" już na wstępie sygnalizuje, że problem jest podobny do tego poruszanego przez Marcjona. (http://strzelczyk.edu.pl/wpliki/homilia-w-niedziele_906_326.mp3)

Ks. Strzelczyk stwiedza, że także jemu. gdy był młodym księdzem, kwestia zestawienia niektórych obrazów Boga ze Starego Testamentu ze słowami Jezusa nie dawała spokoju i powodowała problemy. Który z tych obrazów w Piśmie świętym jest ostatecznie prawdziwy? Bóg z surowością karzący za grzechy, który wręcz musi ukarać człowieka ze względu na swoją sprawiedliwość, czy też z wyprzedzeniem przebaczający grzech i szukający grzesznika? Jest to sprawa podstawowa - jak Bóg odnosi się do mojego grzechu. Dziś, w odróżnieniu od czasów Marcjona, mamy większą świadomość historyczną, rozumiemy jak powstawały święte księgi. Potrzebna była powolna zmiana świadomości ludzi, powolne przygotowanie na przyjście Jezusa. Im starsze teksty (1000 lat p.n.e) tym bardziej panuje przekonanie, że Bóg powinien zabić wszystkich grzeszących, karze grzechy nawet w następnych pokoleniach. Takie też były zwuczaje plemienne, w których zemsta rzeczywiście trwała przez pokolenia. Następnie następuje rozwój prawa ('oko za oko" - wynalazek sprawiedliwości i odrzucenia zemsty ponad miarę). Według sprawiedliwości zaczęto kształtować obraz Boga. Odrzucono zasadę karania dzieci za grzechy ich rodziców. ("Umrze tylko na osoba, która zgrzeszyła"). Kolejnie pojawiają się niektórzy prorocy, którzy twierdzili, że "Bóg nie pragnie śmierci grzesznika" -około V/VI w p.n.e.). Ówcześni autorzy biblijni kojarzyli także karę lub nagrodę z życiem doczesnym. To przekonanie było silne do III/II wieku p.n.e. Księga Hioba jest przejawem nowej tendencji. Nie ma prostego związku pomiędzy pomyślnością doczesną a grzechem, Bóg nie reguluje świata ze względu na grzech. Jezus wzmacnia tą tendencję. My mamy jednak problem z odrzuceniem obrazu Boga odmierzającemu każdemy dokładnie sprawiedliwość. (przypowieść o robotnikach z winnicy). Bóg nie chce nas wytresować metodą kija i marchewki, abyśmy nie grzeszyli. Bogu chodzi o coś więcej, chce abyśmy doświadczyli jego miłości i odpoweidzieli naszą.

Powyższe kazanie wskazuje więc na kulturowo/historyczne tło powstawania kolejnych obrazów Boga. Jest to podejście uwzględniające badania historyczne i socjologiczne rozwoju społeczeństw. Współgra też z pogłębionym podejściem do rozumienia powstawania Pisma Świętgo, które rozpoczął Sobór Watykański II. Wskazuje ono na ludzkie czynniki związane z powstaniem tekstów: stan kultury, świadomości autora. W jakiejś części powyższe tłumaczenie współgra z Tertulianem ponieważ przedstawia pewien boży plan związany z rozwojem ludzkości, który rzeczywiście według badań historycznych następował. Jest jednak także zasadnicz różnica, ponieważ Tertulian uważa każdy zapis w Piśmie Świętym za zaplanowany i zainspirowany przez Boga, a także ukazujący prawdziwe wydarzenia. Dziś skłaniamy się raczej do uwzględniania czynnika ludzkiego, przez który boże natchnienie musi się w jakiś sposób "przedzierać", szczególnie na wcześniejszych etapach rozwoju ludzkości, choć także u ludzi spisujących dobrą nowinę Jezusa. Współczesne wyjaśnienie surowego i sprawiedliwego Boga Starego Testamentu wydaje mi się dość spójne i odpowiednie na dziesiejsze czasy.

 

Na zdjęciu Synopa, miejsce urodzenia Marcjona