Współczesny światopogląd popularny


Współczesny światopogląd popularny
(Medytacje chrześcijańskie w spotkaniu z Orientem)

Ten tekst to niejako dodatkowe wprowadzenie do całości.

1. Czasy filozofów
    Homo sapiens – człowiek myślący – tak się definiujemy. Aby być myślącymi, czyli być naprawdę sobą - ludźmi, potrzebujemy kilku rzeczy: czasu na rozważanie, paliwa do myślenia w postaci dobrych podpowiedzi i pokoju wewnętrznego. Świadome spotkanie z samym sobą rozpoczynamy od najprostszych pytań: kim jestem, skąd pochodzę, dokąd zmierzam. Pierwsze nasze przypuszczenia i spekulacje winniśmy rozwijać i pogłębiać dzięki wytrwałym rozważaniom, lekturze, towarzystwie światłych ludzi. To nie tylko droga do odkrycia samego siebie, jest to także droga do Boga. Dusza, aby się do Niego wznosić potrzebuje dwu skrzydeł: ufnej wiary oraz spekulującego w filozofowaniu umysłu, jak nam to uświadomił Papież z Polski (JPII, Fides et Ratio).
    Dziś każdy porywa się sam na myślicielstwo. Umysłowość - to najszersze pojęcie z tym związane, oznacza ono po prostu treść naszych umysłów, całość twierdzeń, jakie uznajemy za prawdziwe. Otrzymujemy ją wstępnie z powszechnych w społeczności opinii, tej filozofii popularnej, która rzadko jest wyrażana słowami, a częściej emocjami i poczynaniami. To popularne myślicielstwo oddziałuje na nas bardzo silnie. Istnieją też zawodowi myśliciele, kiedyś jako filozofowie, teraz jako całość humanistyki, publicystyki. Są też samozwańczy filozofowie z nauk opisowych - fizycy, biolodzy ostatnio chętnie uogólniający na sposób niejako filozoficzny swoje naukowe lub pochodne nauce przekonania. Jak przypominają tomiści, każdy z nas jest filozofem, bo mamy jakiś swój światopogląd, jakieś przekonania o świecie, na których budujemy swoje wybory życiowe. Wszyscy chcemy uczestniczyć w wielkim dziele ludzkości dochodzenia do sensu rzeczywistości.
    Niedostatek autorytetów sytuuje nas dziś w trudnej sytuacji samodzielnych samookreśleń. Globalna wioska jest miejscem wielkiej samotności człowieka. W niewyobrażalnym zalewie informacji stajemy równie bezradni jak człowiek pierwotny pozbawiony informacji. Można powiedzieć, że nadmiar informacji i propozycji zmusza nas do powrotu do początku, ,,do jaskini'' pierwotnego człowieka. Znowu jedyną dobrą propozycją wydaje się takie pierwotne i podstawowe zatrzymanie się w biegu, wyjście na chwilę z niekończących się zawodów i zajrzenie do własnego serca, duszy i umysłu w poszukiwaniu głębszego oświecenia. Ale niewielu to czyni, większość woli zwyczaje jaskiniowe.     Chaotyczny świat ludzi niezbyt wiele myślących otacza nas ze swoim wręcz opresyjnym materializmem i hedonizmem, zarozumiałą pewnością siebie, gromadnym samozadowoleniem,  bezwolnym permisywizmem. Takie tło uwypukla poprzez kontrast i odniesienie każdy przejaw pokory, namysłu, zapatrzenia w świat i poprzez niego poza niego, wiary, mądrości, oddania, w końcu miłości. Niestety, tego ostatniego jest bardzo dziś maleńko.
    Jako ludzie Zachodu mamy ogrom filozofii, ale ona już nie niesie pocieszenia, jak niegdyś dla Arystotelesa, czy Boecjusza. Coś złego stało się z filozofią Europejczyków, skoro sami filozofowie obwieścili śmierć prawdy, więc w zasadzie śmierć filozofii jako takiej. Wielu dzisiejszych ludzi dla pokrzepienia duszy chętniej sięga do Seneki niż do opasłych i trudno zrozumiałych wytworów późniejszych myślicieli. Czynią słusznie.
    Filozofia, aby była dobrą, potrzebuje theorii, czyli kontemplacji rzeczywistości, zachwytu nad ładem i pięknem świata. To jest mistyka natury, przyrody, przestrzeni i czasu, które ogarniamy jednym zachwyconym spojrzeniem. Spoglądamy na świat z naiwnością dziecka zachwyconego tym, że co rano wstaje słońce.  Taka mistyczna, prawdziwa filozofia koi duszę, pociesza w trudach codziennych, zbliża nas do siebie. Jak niegdyś ludzie od najdawniejszych czasów przenikający struktury wszechświata dzięki bystrej obserwacji, rozważaniom, wglądom i natchnieniom, tak i my dziś możemy usiąść pod gwiaździstym niebem podziwiając ład świata i przenieść go do własnej duszy, serca i umysłu. Myśląc dłużej niechybnie dochodzimy wraz z naszymi przodkami do pewności, że postępująca doskonałość zjawisk musi mieć swój początek i koniec w doskonałym ponadświatowym Rozumie. Są i dziś ludzie, jak i w każdych czasach, wychodzący na miejsca samotne, żeby uciszyć w sobie hałas świata i spotkać się z tą pradawną i ostateczną rzeczywistością, która dała życie naszemu światu. Stworzyła dobro, rozsądek i piękno.
    Wielu szuka takiej filozofii, a w istocie swojej – Mądrości, w dalekich krajach, wśród dzikich plemion odnajdując ich pierwotną szlachetność przynajmniej w niektórych aspektach ich życia. Inni poszukują Mądrości w prastarych cywilizacjach dziś otwartych dla nas, w Chinach, Indiach. Odnajdują tam namiastki czegoś, co sami w Europie zatraciliśmy: zapatrzenie w świat i poprzez świat, szacunek dla autorytetów, wspólnoty ludzi podobnych sobie, łagodną pasywność i posłuszeństwo regułom bez przymusu, ale ze szczerą chęcią bycia akceptowanym.
    Filozofia samodzielnie przez ludzi wymyślona to spekulacja, domysł, wnioskowanie, wiedza spekulatywna. Nie daje ostatecznych jasnych odpowiedzi. Odrzuca dzięki logice wiele absurdów, ale bardziej niż odpowiedzi mnoży pytania. Podobnie rzecz ma się z religiami naturalnymi. Hinduizm, buddyzm, taoizm to efekty ludzkiej spekulacji i filozoficznych w swojej istocie wglądów mniej lub bardziej trafnych.
    Trzeba tu być ostrożnym, bo filozofie i religie naturalne zamykają się w obrębie tego świata, takiego jakim on jest: spaczonego, pełnego ułudy  i skazanego na przemijanie. Filozofie naturalne (czyste spekulacje bez Objawienia) i religie naturalne uzupełniają się zupełnie dobrze i stanowią w sumie pewien kompleks pytań, domysłów i wierzeń bardzo do siebie istotowo zbliżonych. Także ateistyczne wierzenia w ostateczność tego świata znakomicie wpisują się w jeden system przekonań z filozofiami i religiami zamkniętych w obrębie doświadczalnej rzeczywistości.
    Tworzy to dzisiejszy światopogląd popularny z pomieszania elementów nadmiernego optymizmu w spojrzeniu na samych siebie i ludzkość w ogóle, elementów wiar ezoteryczno – magicznych w zakresie metafizycznego i krótkowzrocznego pragmatyzmu ateistów na co dzień. Każda epoka miała taki swój koktail wierzeń i swoją popularną filozofię naturalną. Dzisiejsze wierzenia popularne nie różnią się specjalnie od dawnego pogaństwa traktującego, jako ostateczne potęgi żywioły świata i przyrody – tyle że dawniej upostaciowano je w symbolach bóstw. Dziś nie mają imion, ale wiara przetrwała bardzo podobna, jakoby świat materialny był jedyny, więc ostateczny. Do tego dochodzi odrodzony prastary sceptycyzm w postmodernie i ideologiczna samowola praktycznego egzystencjalizmu.
    Praojcem tej filozofii popularnej jest pewnie Kartezjusz. Postawił on myśl człowieka i człowieka jako takiego jako pewny punkt odniesienie poznawczego, dowód na to, że świat jest, skoro o tym myślę i w ogóle myślę. Ten na pozór drobny zabieg zawiera w sobie antyczny błąd ówczesnych ateistów, jakoby człowiek był miarą rzeczy, że są. Kartezjusz stawia to mniej dobitnie, niejako w założeniu swojej doktryny, ale przez to jeszcze bardziej to penetruje umysły odbiorców. Zaszyty w tym jest antropocentryzm i wynikowo ateizm. Europa na takim gruncie nie mogła dojść nigdzie indziej, jak do ideologicznego ateizmu.
    Potrzebujemy pokrzepienia w postaci dobrej nauki, która pomoże nam dobrze i godnie przeżyć życie, odnaleźć ostateczne dobro i właściwy sposób dochodzenia doń, właściwą drogę. Naturalna kultura umysłowa, oparta na oglądzie wypaczonego kształtu świata i człowieka, nie daje dobrych odpowiedzi. Potrzebna jest nauka pełna mocy dana nam od samego naszego Stwórcy. Dzisiejsze propozycje intelektualne raczej dokładają ,,uczone'' uzasadnienia do grzechu i błędu, niż pomagają odnaleźć szlachetność, wzniosłość i świętość.
    Dobry Stworzyciel nie pozostawia nas z naszymi domysłami i przypuszczeniami w postaci filozofii i religii naturalnych. Nie gardząc tym, co w nich szlachetne – ofiaruje nam swoją miłość także w postaci pouczenia. Stopniowo postępujące dzieło objawienia ukoronowane zostało finalnym i dopełniającym przekazem nauczania Jezusa Chrystusa, a w nas poprzez kolejne pokolenia wzrasta zdolność odbioru i zrozumienia tego najdoskonalszego przekazu. Kolejne epoki umysłowe dają nam możliwość coraz lepszego zrozumienia Objawienia Chrystusa. W ten sposób trwa ono w historii ludzkości jako proces, choć przekazano je w Palestynie dawno temu.

2. Człowiek wierzący

    To, że świadomie myślimy, sprawia, że jesteśmy ludźmi z gatunku homo sapiens. Druga cecha odróżniająca nas od reszty stworzenia i czyniąca nas przez to osobnym gatunkiem ludzkim to zdolność do posiadania wierzeń. Homo religiosus, człowiek z natury wierzący, to wskazanie na ten aspekt życia, który dominuje nad wszystkimi innymi. Natury nie da się zagłuszyć, w lepszy lub gorszy sposób każdy z nas poszukuje odniesień do zjawisk związanych z życiem duchowym w związku z nieodrodnym zapotrzebowaniem na nie. Poniżej wyliczę niektóre:

- Zrozumienie świata – poszukiwanie spójnej doktryny

    Zwierzę nie myśli, widzi osobno drzewo, drogę, kość, trawę, poszczególne sytuacje. Do podobnej sytuacji sprowadzają nas dzisiejsze błędne filozofie odrzucające indukcję i wątpiące w pojęcia ogólne (Hume znowu modny ostatnio), czy te wyrzekające się pojęć i twierdzeń (,,prawdy nie ma''), a wynikowo w ogóle słów z ich uniwersalnym znaczeniem.
    Człowiek, jako istota rozumna i myśląca, używa słów na nazwanie pojęć ogólnych, które wyrażają w naszym umyśle kategorie rzeczy i dzielą świat na poszczególne części. Myślenie ma nam pomagać żyć, a żeby tak się działo potrzebujemy sprawnych narzędzi w postaci adekwatnych pojęć i słów. Przypisywanie nazw elementom rzeczywistości i uchwycenie zasad rządzących nią jest rozumieniem świata. Wyjaśnienie świata to także odpowiedź na pytania podstawowe w ujęciu historycznym: skąd on jest, czym jest, dokąd zmierza. Dzięki rozumnemu myśleniu jesteśmy zdolni kierować swoim życiem w oparciu o trafnie uchwycone prawidła rzeczywistości. Jest to jeden z przejawów pokory i mądrości, które idą w parze.
    Samo słowo i pojęcie ,,świata'' i nasze nim posługiwanie się wyraża naszą potencjalną przynajmniej zdolność ogarniania porządku świata, jako całości dzięki pracy umysłu.
    Nie zdołamy w naszym krótkim bytowaniu ogarnąć wszystkiego, potrzebujemy nauczania, które oświeci nas. Metafora ,,oświecenia'' związana jest z metaforą ,,ciemności'', stoją w opozycji. Człowiek pozbawiony świadomości spraw świata to człowiek ciemny, a oświecony to ktoś, kto otrzymał wgląd lub pouczenie o sprawach podstawowych.
    Żadne inne wyjaśnienie świata nie ma takiej mocy i absolutnej sprawdzalności, jak pouczenie chrystianizmu. Nazywam to ,,mocą eksplanacyjną'', bo w istocie przejawia się w tym moc Boża. Chrystianizm pomaga doskonale zrozumieć sprawy tego świata i jest czymś zupełnie różnym od wszelkich przejawów myślicielstwa naturalnego i pogańskiego. Jest to objawienie tajemnicy, która nie przestaje nią być, gdy jest objawiana (Tillich). Chrystianizm można wyłożyć w najprostszych słowach dla ludzi, którzy je dobrze ten właśnie sposób przyjmują i może być najtrudniejszą i najbardziej skomplikowaną doktryną dla tych uczonych, którzy oczekują wywodów wybitnych. Jest wszystkim i dla każdego. Jest to nauka doskonała, a więc też absolutnie wymagająca od swojego adepta, ale odpłaca niewyobrażalnym szczęściem i ekstatycznym uniesieniem serca i umysłu oświecanego. Dzięki uwewnętrznieniu Dobrej Nowiny, czyli wykuwaniu jej w swoim sercu, powstaje przemiana człowieka w istotę bliską aniołom. Wzrasta przytomność, percepcja świata, świadomość i żywotność umysłu, serca i duszy. Postępy w chrystianizmie to odrodzenie, rewitalizacja całego człowieka. To uczłowieczenie człowieka. Proces tego odradzania nazywamy duchowością.
    Chrystianizm to poznawianie logiki życia, sensu zdarzeń, przyczyn i skutków. To spotkanie z osobowym źródłem wszelkiej logiki – Logosem, Prazasadą rzeczywistości. Chrystianizm zdolny jest zaakceptować wszelkie trafne wyniki myślicielstwa naturalnego i od swojego początku to czyni wyrażając się poprzez pojęcia wzięte z filozofii i religii pogańskich. Jednocześnie chrystianizm wszystkie je przekracza skalą adekwatności i doskonałości logicznej. Chrystianizm zdolny jest zaadaptować także kolejne tradycje myślowe, które powstały i powstają na Zachodzie i Wschodzie. Doskonałym tego przykładem jest myśl św. Tomasza oraz Tillicha.

- Nie jesteśmy sami we wszechświecie. Mamy to poczucie, więc kto lub co jest jeszcze?

    Jaka obecność czyni świat takim, jaki jest? Co sprawia, że zło i dobro wracają do człowieka? Gdzie zapisany jest kształt rzeczy i zdarzeń?  Z czego one wyrastają, co generuje je do istnienia, jaki zapis ich postaci i jaka moc potrafi wydźwignąć je z nieistnienia? To są pytania o Absolut. Dano w tej dziedzinie niepoliczoną liczbę odpowiedzi. Chrystus poprzez Jana Ewangelistę przedstawia nam siebie jako Logos, który mieści w sobie jako w Bogu te wszystkie zjawiska. Nie jako bezosobowa Jednia filozofii antycznych i hinduizmu, nie jako nieokreślona wszechpotencjalna Siunjata (Pustka) buddystów, nie jako materialna jedyność świata głoszona przez monistów – ale jako żywy człowiek i żywy Bóg, z którym możemy wymieniać myśli i pragnienia. Możemy pomagać Mu w dziele tworzenia świata przez naszą pracę i dziele odrodzenia człowieka w zbawczym nauczaniu i praktyce. Logos objawia się nam jako matryca dla całości rzeczywistości, która jest też normą poprawności ukształtowania siebie przez człowieka (sąd). Wypełnia całą przestrzeń w percepcji człowieka swoją aksjologiczną obecnością (a nie materialną), przenika każdą rzecz, myśl i czyn – nieustannie je kształtuje i nieustannie osądza, do czego mamy dostęp przez rozumne sumienie i jego pracę.

    Myśliciele naturalni i filozofia popularna zwłaszcza w obecnych czasach mają skłonność zamykać się w kręgu spraw świata (w tzw. immanencji). Świat i ludzie stają się miarą wszechrzeczy ostateczną i jedyną, finalnym punktem odniesienia. Tworzy się niezwykle skomplikowane filozofie człowieka i jego życia, które bezgranicznie angażują w swoje zawiłe wywody, a które zupełnie pomijają aspekt duchowy życia. Takie myślenie to pułapka, którą trzeba przekraczać w tzw. transcendencji. Człowiek jest panem tego świata i wygodnie jest nam nie spoglądać poza niego. A jednocześnie potężne pragnienie Logosu – Boga pociąga nas ku sprawom wiecznym nienarażonym na przemijanie i rozpad. Myślenie przekraczające płaską perspektywę kieruje naszą uwagę  wzwyż ku Stwórcy. Pojawia się pytanie o zasady relacji z Bogiem. Jeśli Bóg jest poza światem, to czy czuje się ze światem jakoś związany i wyraża to poprzez Przymierza z ludźmi, czy oderwany i wyłącznie wymagający (jak zdaje się podpowiadać islam i wszelki fanatyzm religijny). A może jest obojętny na sprawy świata lub po prostu zbyt zajęty własnym szczęściem i spokojem?
    Chrystianizm odsłania nam tajemnice Stwórcy, który jest bezgranicznie zaangażowany w sprawy świata i każdy przejaw człowieczej aktywności, a jednocześnie wolny ostatecznie od jakiegokolwiek wpływu ze strony ludzkich poczynań.

- Introspekcja i zamykanie się w sobie
    Filozofia zachodnia okryła uwielbieniem człowieka z jego umysłowością. Poszukiwanie ostatecznej prawdy w człowieku zrodziło Kartezjusza, a później oświeceniową wiarę w dobrą naturę człowieka. Następnie pojawił się idealizm niemiecki gloryfikujący myśl, który to zrodził przerażający bolszewizm i nazizm, oba będące światopoglądami naukowymi. Odrzucono w ogóle wymiar transcendencji od czasów pozytywistów. Wreszcie, do dziś królujący egzystencjalizm ze ślepą wiarą w człowieka – jakoby cokolwiek ze sobą robił jest dobre, każda manipulacja sobą. Zamknięcie się człowieka w materialnym świecie skutkuje do pewnego stopnia także zamknięciem się w samym sobie. W sukurs temu idzie Daleki Wschód z zatopieniem w wewnętrznym świecie (instaza) i oparcie na nim, a oderwanie od rzeczywistości nawet tej materialnej. Człowiek zamyka się w sobie jak małż, zanurza w introspekcji, myślach, przeżyciach. Tak nas nauczono.
    Chrystus przeciwnie, pokazuje nam nieustanne przekraczanie samego siebie. Najpiękniejszą transcendencją jest wszakże miłość – skupienie na drugiej kochanej osobie.

3. Zachód i Wschód
    Niestety Zachód zaraża dziś cały świat swoimi błędami. Umysłowość jaskiniowa opakowana w super technologiczne urządzenia połączona z wyżej opisanymi błędami. Do tego niby mistycyzm wyjęty z tradycji Dalekiego Wschodu, ale pozbawiony tamtejszej etyki i ascezy, w ramach ezoteryki New Age i  okultyzmu w najprymitywniejszej postaci. Taka jest propozycja  Zachodu dla globalnej społeczności – i to się faktycznie rozpowszechnia. Jednocześnie trwa rzeź kultur i unifikacja myślenia w popkulturze.
    Azja to ostatni ląd do ewangelizacji. Ale Azja to też nadzieja dla chrystianizmu i szansa na odrodzenie głębokiej naturalnej etyki, pierwotnych poszukiwań filozoficzno – duchowych oraz niewymuszonej naturalnej ascezy a także pewnej szlachetności życia i postaw. Niegdyś termin ,,filozofia’’ w Grecji wszystko to oznaczał. Dziś jeszcze Azja ostatnia zachowuje tego pamięć.