Powierzchowność polemik?


Mój poniższy komentarz odnosi się do następującego artykułu: http://christianitas.org/news/roztropnosc-kosciola-otwartego/

 

Teksty publicystyczne zamieszczane w internecie, a także współczesne teksty polemiczne zamieszczane w mediach papierowych są moim zdaniem mocno niedoskonale, nie pozwalają na dobre zrozumienie się, ponieważ są bardzo krótkie. Nie pozwalają na dogłębne wyrażenie swojego punktu widzenia, który jest prawdopodobnie dość zniuansowany, nie pozwalają na zbudowanie zestawu twierdzeń, z którymi strony spory zgadzają się.

Prześledźmy tok rozumowania Autora, który stara się w skrócie przedstawić poglądy drugiej strony:

“z prawdziwej, ale ogólnej normy bezpośrednio dedukują oni pożądane przez siebie rozwiązanie szczegółowe. Poniżej znajduje się kilka przykładów takich rozumowań, które naprawdę zostały przeprowadzone.”

“nie należy odróżniać tych, którzy do Kościoła należą od tych, którzy do niego nie należą” - przypuszczam, że to sformułowanie wywnioskowane jest na podstawie następujących słów z artykułu podanego w przypisie: “bałbym się osobiście wyliczać, kto jest, a kto nie jest w Kościele, kto jest wewnątrz, a kto pozostaje na zewnątrz”. Są to słowa dość ogólne i bez dłużej rozmowy z ich Autorem nie jest pewne co oznaczają. Czy wykluczają decyzje instytucjonalne, w którym stwierdza się, że np. konkretny ksiądz nie reprezentuje Kościoła z powodu głoszenia nieuznanych apokaliptycznych proroctw lub poglądów rasistowskich? Czy nie pozwalają na wykluczenie (np. brak katolickiego pogrzebu) szefowi mafii? Może odnoszą się bardziej do duchowej rzeczywistości, do oceny najgłębszego wnętrze człowiek, do którego nie mamy odpowiedniego wglądu, aby stwierdzić czy ktoś jest lub nie jest w Kościele? Niestety Autor (ks. Draguła nie sprecyzował swojego stanowiska), a drugi Polemista (Paweł Grad) nie dopytał, lecz w mojej ocenie sam sobie doprecyzował stanowisko oponenta.

Dość ciekawy jest też fakt, że używane są dwa stwierdzenia: “ktoś nie jest w Kościele” i “ktoś jest wykluczony ze społeczności wiernych”. Mam tu wrażenie, że Paweł Grad jednak boi się użyć mocnego stwierdzenia “ktoś nie jest w Kościele”, ponieważ sam nie jest do końca przekonany czy można o kimś tak powiedzieć. jednak na potrzeby polemiki nie ujawnia swoich wątpliwości. Oczywiście być może to tylko moje bardzo daleko idące spekulacje, jednak z powodu krótkiego tekstu i braku doprecyzowania swojego stanowiska w pewnej mierze uprawione.